Zakon Światła Ostoja Fantazji

  • Pamiętniki
  • Galeria

Reklama

  • Rudik - portfolioKroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy

Gazeta

  • Przesuń w dół scrollem by przeczytać resztę!
    Czytaj więcej...
Facebook ZakonnyRSS

Ogłoszenie

Sprawdź fazę księżyców! Posłuchaj herolda! Pokaż list gończy! Sprawdź warunki pogodowe! Zbieraj zioła!
Posłuchaj adepta świątynnego! Sprawdź tablice projektową! Czytaj nagłówek gazety!

Całe forum Zakonu Światła podlega ochronie praw autorskich! Wszystkie prawa zastrzeżone! / All rights reserved!
przerwynikprzerwynik


Optymalne przeglądanie forum umożliwia przeglądarka Opera!

Jesteś nowy/a/e? ABC Zakonu! - kliknij a wiele zrozumiesz!


Aktualnie odbywa się EVENT! Początek w TYM MIEJSCU! Każdy chętny jest proszony o napisanie tam posta który informuje o przybyciu postaci.
przerwynikprzerwynik

Zarząd przypomina o powszechnym obowiązku wypełnienia zakładki "Komunikatory" w profilu. Nie wywiązanie się może wiązać się z przykrymi konsekwencjami, oraz utrudnieniami w grze.
przerwynikprzerwynik

przerwynikprzerwynik


#1 2008-02-19 14:56:18

 Adramelech

Mieszkaniec stolicy

6580749
Call me!
Zarejestrowany: 2007-11-07
Posty: 986
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Nekromanta
Totem: Koń
Zwierze: Brak

O wojnach bogów, czyli opowieść starego bajarza...

Jest świat, świat pełen wojen, zazdrości i nienawiści, świat bogów. To oni dyktują nam drogę, którą mamy podążać, to my powielamy ich wojska. Poznajmy go i zapytajmy samych siebie: Czy różni sie on od naszego tak bardzo?



„Mamo, mogę?” Chłopiec stał już u progu drzwi, chciał wybiec i pędzić na rynek. „Proszę.” Matka krzątała się po kuchni, robiła obiad przed powrotem ojca z pola. „Dobrze, idź synu, ale wróć przed zmierzchem.” Smyk jakby usłyszał sygnał do startu, popędził przez obłocone ulice wsi na niewielki rynek. Tam zebrała się już duża grupa ludzi. Oni także byli przejęci tym, co zaraz się tu stanie. Gromada ludzi rozstąpiła się nieco, starsi zajęli miejsce na ławach, przyniesionych ze świątyń, domów, nawet ratusza. Dzieci siedziały na ziemi. Wtedy zbliżył się on, niewysoki człowiek, lekko zgarbiony, z wyraźnym siwym zarostem, w kapturze, szedł o lasce. Po prostu zwyczajowy bajarz, który krążył od wioski do wioski i opowiadał baśnie o mitycznych bogach, bohaterskich czynach wojowników, wielkich wojnach i niekiedy wspaniałych, namiętnych miłościach na wielkich dworach.
Zasiadł na wysokim krześle przed gawiedzią ułożoną w półkolu wokół niego. Chrząknął kilka razy, popatrzył na ludzi, odrzucił kaptur i uśmiechnął się do małych dzieci siedzących u jego nóg. Potem zrobił poważną minę i począł mówić. „Stare dzieje, wspaniałe stare dzieje. Mkniemy teraz przez góry, lasy, morza i oceany, pośród gwiazd i martwej, czarnej pustki wypełniającej wszechświat.” Pokazywał im to mknięcie, wskazywał niebo, toteż znowu góry i morza. Potrafił mówić tak, że słuchacze dokładnie to sobie wyobrażali, nawet ślepcy, których siedziało tu kilku. „Mkniemy, by dostać się do odległego świata. Świata, gdzie znikają boskie prawa rządzące nami. Gdzie chmury przybierają kształt i twardość skały, w powietrzu latają płaskie dyski gór. W tamtym miejscu także żyją ludzie, także zakochują się, kłócą, zabijają. To jeden z trzech światów, świat bogów, niedostępny dla nas, ani dla innych istot. Stamtąd pochodzą aniołowie, którzy w tamtym świecie stanowią armie bogów. Zastępy walecznych różnoskrzydłych, które walczą między sobą, gdy tak karzą im ich bogowie.
Razu pewnego Gamli, Akontu, Vers i Zelgartis, bogowie czterech żywiołów zjednoczyli się przeciw Tarksimusowi, Darksusowi i Karstanowi. Chcieli podstępem zniszczyć ich, by w Terze skończyło się całe zło, a istoty je zamieszkujące poświeciły się tylko ich wierze, by czciły wodę, ziemię, powietrze i ogień. Cztery chóry podleciały do domu Tarksimusa, olbrzymiego, strasznego zamku, unoszącego się w powietrzu…”
Wtem ktoś pośród tłumu zaczął krzyczeć o litość, to mały chłopiec, ciągnięty przez matkę za ucho. Starzec zaprzestał opowiadania, wszyscy ludzie odwrócili się, by przyjrzeć się dziwnej sytuacji. Kobieta przez zęby ciskała przekleństwa do syna i straszyła go chłostą, widziała, że wszystkie oczy zwrócone są ku niej, od pełnych łez oczu chłopca po smutne oczy kogoś, kogo kochała. W tym momencie je dojrzała, stał pośród ludzi jej mąż. Niewiasta stanęła i miała dość niewyraźną minę, nie mogła powiedzieć słowa, otworzyła usta, by coś powiedzieć, jednak w chwilę po tym syna puściła, on przytulił się do niej i prosił o pozostanie z nim, mężczyzna podszedł do niej i pogłaskał ją po głowie, pokrótce wyjaśnił jej, czemu tu przebywa. Kobieta z początku niechętnie, lecz usiadła obok swych ukochanych mężczyzn i poczęła słuchać. Bajarz nie czekał aż usiądzie, kontynuował swą opowieść już od kilku chwil.
„Bóg nekromancji w jakiś sposób dowiedział się o podstępie. Wraz z aniołami Darksusa i Karstana przygotował zasadzkę. Wyposażone w łuki, skrzydlate istoty pochowały się wśród murów zamku. Kilkaset aniołów, dzierżąc potężne miecze, topory, tarcze, przyodziani w pięknie zdobione zbroje, pędziło w stronę domu Tarksimusa, w ich uszach powietrze świszczało, miecze trzymali wzdłuż ciała, tarcze przy bokach. Takim lotem zbliżały się szybko do murów zamku.”
Bajarz zrobił efektowną pauzę. Popatrzył na zgromadzonych z ciepłym uśmiechem, sięgnął po dzban z wodą i upił z niego sporą ilość. Ponownie spojrzał na słuchaczy, nabrał powietrza i mówił dalej. „Ku zaskoczeniu chórów bogów czterech żywiołów powietrze przeszyło nagle setki strzał. Wzleciały do góry, na chwilę przesłoniły blask słońca, by opaść, niczym krople deszczu na żołnierzy czterech bogów. One zaś w panice leciały w dół i chowały się wśród chmur, niektóre z nich nie były wystarczająco szybkie i groty przebijały ich skrzydła, ręce, nogi. Ginęły w powietrzu lub ciężko ranne opadały w dół z narastającą prędkością, by uderzyć w ziemię. Taki upadek groził co najmniej śmiercią.” Pogroził palcem starzec, następnie uniósł wysoko głowę, dzieci, a także dorośli podążyli za jego wzrokiem ku górze, następnie mówca opuścił głowę i wpatrzył się w ziemię. Ludzie zrozumieli tragiczny w skutkach upadek z takiej wysokości. Słowa siwobrodego ponownie wypełniły umysły wieśniaków. „Zdezorientowanym i przestraszonym niedobitkom wyleciały naprzeciw dziesiątki ciężkozbrojnych aniołów bogów nekromancji, zemsty oraz szaleńców i zabójców. Nie mieniły się żadnym blaskiem, ale pochłaniały je swoją czarną kreacją, skrzydła pokrywał całun, twarz potworna maska koloru czarnego, wieńczyły to wszystko półtoraroczne miecze czarne jak noc. Powoli ruszyły w kierunku sił żywiołów. Tamte bardzo szybko zbiły się w trzy grupy po sto sztuk i osłonięte tarczami wyciągnęły włócznie wokół siebie. W takich pozycjach nie mógł ich sięgnąć nikt. Lecz przebiegłe umysły czarnych aniołów przechytrzyły ich strategię. Z dołu leciała z dużą prędkością niewielka grupa kolejnych czarnoskrzydłych, dzierżyły olbrzymie młoty wojenne. Wcześniej schowane pośród skał i chmur, teraz wbijały się w znakomite formacje chórów żywiołowych. Strach ogarnął te anioły, które przeżyły atak z flanki. W szale rzuciły się do ataku na podłego wroga. Cięły na lewo i prawo, ale większe szkody robiły zorganizowane jednostki broniące zamku. Młoty kręciły się i uderzając w anioły i paskudnie raniąc je, łamiąc kości, bądź miażdżyć czaszki. W dół spadały co chwila ciała martwych aniołów, wśród nich były także owe czarne, które w tak bestialski sposób pozbawiały życia pozostałe. Cała bitwa trwała bardzo długo. Kilka aniołów uciekło, za nimi podążyli łucznicy Karstana. Wojownicy z młotami należeli do Tarksimusa, oni rozprawiali się z większością wrogów, chór Darksusa walczył najdłużej i poniósł największe straty, gdyż zastępy żywiołów, były świetnie wyszkolone w obronie, w dodatku wyznawały pogląd, ze najlepszą obroną jest atak, toteż chowając się za wielkimi tarczami, co rusz pchali mieczami wrogów. Krwawa bitwa, pełna okrzyków, bólu i cierpienia. Ci, którzy zabijali, nie ukrywali radości z pozbawienia życia drugiego, zaś gdy ginęli w ich oczach błądził smutek pozbawienia ducha tylu istnień oraz strach odpowiedzialności za te czyny. Śmierć zaglądała tego dnia w oczach wielu, niektórzy zbiegali jej i sami powiększali jej żniwo. Nagle, nie widząc skąd, kilkadziesiąt niebieskoskrzydłych, Akontu wyszkolił swój chór na tyle, by wiedzieli jak zachować się na polu bitwy. Wywiedli łuczników daleko poza bitwę i chowając się między chmurami zabijali po kolei cały zastęp. Kiedy owe odrzuciły łuki, by wrócić do zamku Pustynnego Węża, a chór Akontego podążył na pole bitwy i zaatakował czarnoskrzydłych mieczników z flanki. Oni zdezorientowani padali jeden po drugim, ciosani toporami, ciężko ranieni trzonami połamanych włóczni, przebijani zręcznymi ruchami mieczy i sztyletów. Ręce traciły łączność z ciałem, każdy z wojowników był ubroczony krwią, dookoła miejsca bitwy krążyła krwawa chmurka, która chwilę po tym opadała daleko w dół. Śmierć siała żniwo z jednej i z drugiej strony walczących, kosą nadziewała dusze aniołów i zabierała je ze sobą do Krwawego Sokoła, boga śmierci, jedynego, który pozostawał bezstronnym sędzią w każdym boskim konflikcie. W czasie wojen te piękne istoty stawały się bezwzględnymi mordercami, póki nie czuli się bezpiecznie nie tracili czasu nawet na opłakiwanie zmarłych kompanów.
Bitwa dobiegała końca, Tarksimusowe oddziały posłały swoich przeciwników na ziemię, postanowiły pomóc towarzyszom. Potężny zamach i wielki młot gruchnął w plecy niebieskoszkrzydłego, połamany kręgosłup, śmierć szybko docierała i do niego. Z tym przeciwnikiem siły bogów natury nie mogły zwyciężyć w niewielkiej ilości, która ocalała opuścili teren wokół zamku boga nekromantów i poszybowali. Wycieńczeni, rozbici, ale zwycięscy wojownicy Tarksimusa, Karstana i Darksusa wiwatowali gromko, wymachując orężem. Powrócili do zamku, przechodząc przez mroczne wrota, złowrogi plac i ciemne korytarze na ucztę i przygotowanie kontrataku.”
Zgarbiony człowiek uniósł się, obdarzył swych słuchaczy ciepłym uśmiechem i powoli zaczął się oddalać. Chłopiec, którego ucho wciąż czerwieniało pobiegł za nim. Gdy dotarł do starca, zapytał go. „Panie, to była jeno tylko bitwa jedna, wojny nie koniec, prawda?” Sucha, acz przyjazna ręka wysunęła się z poła płaszcza i pogłaskała zucha po czuprynie. „Oczywiście, ze nie koniec, jutro południe, mam nadzieję, że się zjawisz”

Ostatnio edytowany przez Adramelech (2008-02-20 08:58:31)


Gdyby i głód można było zaspokoić przez pocieranie żołądka!" - Diogenes masturbując się publicznie

Imię: Adramelech
Rasa: Człowiek
Profesja: Nekromanta
Charakter: neutralny chaotyczny
Zalety: wdzięczny, pracowity, lubi dowcipy o blondynkach i te z rodzaju absurdalnych
Wady: wścieka się dość łatwo, cynik, ironizuje, nie przywiązuje się raczej do niczego, rasista - nienawidzi drowów
Umiejętności: czarowanie Kamieni Run; zmiana kształtu przedmiotów - przybliżonej wielkości, na długi okres czasu; W niewielkim stopniu możliwość zapanowania nad mocą Laski
Wygląd: Szary, długi płaszcz, u dołu umorusany błotem, gdyż suwa się po ziemi, lekko poszarpany z dziurą wzdłuż uda prowizorycznie zaszytą, długie aż do połowy pleców czarne włosy, piwne oczy, zielonkawa skóra, blizny na rękach i plecach, trzy czarne różki na karku, czasem ma na plecach założoną pochwę do swego miecza tak, ze jego rękojeść wystaje ponad głowę.

Zaliczone wszystkie Próby w Szkole Najemników.


My name is Legion. For we are Many. Mk 5,9

Karta postaci
Moja historia
Jeśliś człeku ciekaw...
Rzecz o bogach i ich sporach niebieskich. Starzec nie dokończył swej opowieści...

Offline

 

Pokaż kalendarz! Pokaż listę medyczną! Pokaż tablice ogłoszeń!


przerwynik przerwynik

Zakon rozwija się dzięki pracy Pawła Neściora aka Rudik (skrypter php i CSS), Pauliny Kwidzińskiej aka Reira (grafik i ilustrator), Andre Norton (autorka fantasy, której prace są wykorzystywane do uzupełniania świata), Hajime Kanzakiego (autora anime "Slayers", z którego również czerpiemy część rozwiązań i nazewnictwa) i wielu innych, graczach i zwykłych przyjaciołach, poświęcających swój czas i talent dla rozwoju forum i świata Zakonu.

Wszystkim serdecznie dziękujemy.

Stopka

Reklama Toplisty Wspieramy Zakon w pigułce
Rudik - portfolio TOP50 Gry Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl Napisz do nas
Gra naruto
Mesjasz
narutoogra.pun.pl
Night Moon - Twoja ścieżka fantasy

Wszystko o grze Call of Duty 2
Wszystko o grze warcraft3!
Miecz Prawdy
Najlepsze strony poświęcone RPG, cRPG i Fantasy
Toplista stron o tematyce fantasy rpg itp.
10 Najlepszych Polskich Stron Fantasy
pun.pl - załóż darmowe forum dyskusyjne PunBB


Racjonalista.pl - sprawdź sam
Wielka Rada


Mistrz: Mangel(Urlop):
7659312
stanmangel@aqq.eu


Mistrzyni: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Zastępca Mistrza: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Spec. ds. nietypowych: Darayawus Shiro:
4050011
standaray@aqq.eu


Dziekan: Sulam:
7506594
stansulam@aqq.eu


Bibliotekarka: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Wykładowca Psioniki: Skimrra(Urlop):
6114003
stan adorosa@aqq.eu


Pancermistrz: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Instruktor walk: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Łucznik: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Rada Mniejsza

Opiekunka Doliny Blasku: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Myśliwy: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Ogrodnik: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Projektant: POSZUKIWANY!:

stan


Arcykapłan: Dark Verreuil:
6990996
stanverreuil@aqq.eu


Dowódca Srebrzystych: Angelus:
4880466
stanrkofan@aqq.eu


Sędzia: Kraght'nar:
849959
Statystyki


Stat24:

Googlebot był ostatnio:

Pagerank:


Nagrody:

Katalog stron

Legenda

Oznaczenia postów Maniera pisania postów Grupy
- stary
- zamknięty
- przyklejony
- przekierowanie
- nowy
- zamknięty nowy
- nowy przyklejony
WIELKIE LITERY - krzyk

Kursywa - teksty pisane (poza biblioteką)

Administratorzy

Moderatorzy

Glejt Ducha

Stolica

Raana

Łańcuch

Podróż

Zwykły tekst - opisy czynności i dialogi Pogrubienie - NPC sterowane przez graczy (krwawniki, etc.)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
zakonswiatla.pun.pl hurtownia opakowan Piła Chałupy hotele liczniki na wodę wrocław