Zakon Światła Ostoja Fantazji

  • Pamiętniki
  • Galeria

Reklama

  • Rudik - portfolioKroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy

Gazeta

  • Przesuń w dół scrollem by przeczytać resztę!
    Czytaj więcej...
Facebook ZakonnyRSS

Ogłoszenie

Sprawdź fazę księżyców! Posłuchaj herolda! Pokaż list gończy! Sprawdź warunki pogodowe! Zbieraj zioła!
Posłuchaj adepta świątynnego! Sprawdź tablice projektową! Czytaj nagłówek gazety!

Całe forum Zakonu Światła podlega ochronie praw autorskich! Wszystkie prawa zastrzeżone! / All rights reserved!
przerwynikprzerwynik


Optymalne przeglądanie forum umożliwia przeglądarka Opera!

Jesteś nowy/a/e? ABC Zakonu! - kliknij a wiele zrozumiesz!


Aktualnie odbywa się EVENT! Początek w TYM MIEJSCU! Każdy chętny jest proszony o napisanie tam posta który informuje o przybyciu postaci.
przerwynikprzerwynik

Zarząd przypomina o powszechnym obowiązku wypełnienia zakładki "Komunikatory" w profilu. Nie wywiązanie się może wiązać się z przykrymi konsekwencjami, oraz utrudnieniami w grze.
przerwynikprzerwynik

przerwynikprzerwynik


#1 2010-09-01 23:00:14

 Fallian De'Aray

Mieszkaniec stolicy

status fikusnykwiatek@aqq.e
7201354
Zarejestrowany: 2010-04-02
Posty: 177
Punktów :   
Rasa: Duch
Profesja: Były paladyn
Praca: Na czarno
Totem: Wąż

Rynek Quidsors

Pierwszą rzeczą rzucającą się w centrum miasta jest nie sama jego konstrukcja, czyli charakterystyczne budowle i organizacja, ale wieczny tłum ludzi zgromadzonych na placu.
Zbierają się oni w tym jakże przestrzennym miejscu na miejskie uroczystości i obwieszczenia.
Są i tacy, którzy przychodzą tutaj, aby kupić kilka drobiazgów u handlarzy.
Bywają też zwykli spacerowicze, wałęsający się bez celu.
Ostatnia grupą są osoby z niejasnymi celami i zamiarami. Ich trzeba się wystrzegać, lecz jak dojrzeć ich pośród anonimowości nim ktoś pozbawi cię bezszelestnie sakiewki?
Rynek Quidsors jak na miasto ładu przystało jest kwadratowy i poukładany. Jest miejsce, by usiąść. Można też popływać w małym stawie, lecz straż pod groźbą zaprowadzenia porządku stanowczo tego odradzają. Byłoby to nieszczęściem na oczach tylu ludzi wplątać się w taką sytuację. Szczęściem znowu ma być wrzuceniem dukata do sadzawki...
Na środku wybudowano duży piedestał na wzór sceny z mównicą. Gdzieś na podwyższeniu znajdują się trzy niedawno używane zaczepy. Można więc i powisieć...
W letni dzień to najbardziej ruchliwe miejsce Quidsors. W nocy robi się całkiem pusto. Pustce tej przygrywają cykady.

***

Mistrz gry:

{Słońce już dawno wzeszło nad miastem. Na rynku nie działo się nic niepokojącego, albo zwyczajnie pośród tego tłumu osoby odpowiedzialne za niepokojące zdarzenia, dobrze kryli się przed rozgłosem.
Gdzieniegdzie można było spotkać, to mniej ,to bardziej podejrzanych żebraków.
Przyszedł też mężczyzna, od którego rozchodzą się już ludzie, bo okazało się, iż jego małpa wcale nie jest tresowana, chyba że elementem przedstawienia było ugryzienie właściciela, a potem wycieranie zakrwawionych zębów w kogo popadnie. Straż uspokoiła mały tłum i wszystko jest już pod kontrolą.
Pod kontrolą wydawały się być także zamaskowane zwłoki ściągane z szubienic.
Ponad tą codziennością, można było usłyszeć przenikliwy głos chłopca pytającego się niemal każdego mężczyzny, szarpiąc ich przy tym za odzienie, czy jest kimś kto zwie się: Sir Mathew.
Efekty poszukiwań chłopca były różne.
Był odrzucany, spławiany albo pozostawiony z odpowiedzią w postaci wzruszonych ramion jakiegoś mężczyzny. Skrajnie zdarzył przypadek, kiedy to chłopiec będąc pewnym iż zwracał delikatnym szarpnięciem płaszcza uwagę tęgiego mężczyzny, lecz po odwróceniu jego wątpliwości rozwiały się bezpowrotnie, gdy ów mężczyzna w rzeczywistości był mężną kobietą, bo potężną, w dodatku z wąsem. Chłopiec dobrze zapamięta obraz tej twarzy. Stanie się on zapewne powodem koszmarów, ale może też być skuteczną bronią przeciwko psionowi.
Nie mniej jednak malec nadal bez wytchnienia próbował odnaleźć tego kogoś:
-Przepraszam! Sir Mathew?
-A może to pan?
-Czy zna pani Sir Mathewa? Widziała go pani? Naprawdę?! Czyli nie...}


(Dla formalności i ułatwienia kopiuję tu zaległe posty ze skrzynki, aby już nie robić więcej zamieszania).


Sir Mathew:

A więc Quidsors. A więc to tutaj dotarł. Jest zmęczony, tak, zmęczony i to właśnie tu osiądzie. Ma 40 lat, to dużo. Tak, jest człowiekiem - to z pewnością dużo jak na człowieka. Ma w końcu za sobą - mówiąc wręcz prawie z aryjską dokładnością - pół życia. 40 lat... Jest już człowiekiem w - jak to mówią - średnim wieku. Ale to też dobrze. Bo średni wiek łączy wiele dobrych cech. W średnim wieku jest się doświadczonym, a do tego jeszcze sprawnym. Sprawnym, to znaczy: jeszcze możesz walczyć, nie sprawia ci to kłopotu, kiedy chcesz biec - biegniesz, nie czujesz bólu w stawach, nie, stawy Cię nie bolą. To znaczy też - masz sprawny wzrok i nie chorujesz tak często jak starcy. Tak, bez wątpienia dobrze jest być w średnim wieku.
Tak więc będąc w średnim wieku, mając 40 lat dotarł do Quidsors i to tutaj właśnie osiądzie. Będzie tu mieszkał. Samotnie, nie łudził się, że będzie inaczej. Był samotny przez całe życie i z pewnością już tak zostanie. On się różni od tego świata, chce dobra, nie zła, ceni piękno - nie brzydotę, zamiast kłamać - mówi prawdę. Te czasy do niego nie pasuje, on nimi gardzi i pluje na nie, ma je gdzieś. Leje na nie sikiem prostym; olewa je. Walczy tylko o to w co wierzy - walczy do Dobro, Piękno i Prawdę. Może kiedyś przestanie, może kiedyś zwątpi, tego nie wie, ale dopóki wierzy w te trzy cnoty najwyższe będzie ich bronić i będzie o nie walczyć. I nie będzie zważać na to, czy w swych walkach jest sam, czy z kimś. Nie, to jest nie ważne. Ważne jest tylko żyć z własnym sumieniem i on ma taki zamiar. Dobro, Piękno i Prawda.
Stał teraz na rynku. Rozglądał się uważnie, chłonął otoczenie i otaczających go ludzi. Sakwę schowaną za pasek trzymał mocno, pewnie. Ruchy miał sprężyste chociaż trochę monotonne i równomierne. Niewątpliwie był pewny siebie, może nawet nieco patetyczny i wyniosły, z dużą dozą patosu wkładaną w swój wizerunek. Miał on odstraszać innych od siebie, bo chociaż jako swój cel obierał pomoc innym nigdy nie lubił kiedy ludzie mu się narzucali. Ludzie go zawsze męczyli. Męczyli go swoją nudą, niczym ciekawym, swymi problemami, które rzadko różniły się od problemów innych. Wszyscy byli dla niego nijacy i tylko niektórzy - ale były to niewątpliwie fenomeny - przyciągały jego uwagę.
Naraz usłyszał swoje imię. Potrząsnął głową - tu nikt go nie znał, jego nazwisko nigdy nie było głośne, a tu jest pierwszy raz i nie ma nic z tym miejscem wspólnego. Ale znowu. Znowu ktoś powtórzył jego imię i nazwisko wraz z tytułem który sobie nadał: sir. Teraz jednak był mocniejszy i dobiegał z bliższa. Obrócił się powoli w kierunku skąd ów głos dobiegał. I wtedy zobaczył. To był młody chłopak - właził innym pod nogi, pociągał za rękawy i usilnie próbował znaleźć właśnie jego: Sir Mathewa Bourna.
- Ja go może i znam. - powiedział nagle głębokim basem, aby zwrócić na siebie uwagę chłopca. - To zależy czego od niego chcesz. - dodał po chwili, gdy już młodzieniec podszedł do niego z pełnymi nadziei oczyma. Oczy miał ładne i głębokie, i to uwiodło Mathewa. Właśnie te oczy, bo były to oczy niezakłamane i szczere. Niewinne. Bardzo piękne - kiedy się w nie patrzyło wtedy mogłeś ujrzeć duszę drugiej osoby, czytałeś ją i już wiedziałeś o niej wszystko.

Mistrz gry:

{Chłopiec odruchowo odwrócił się w stronę skąd dobiegł głos mężczyzny. Istotnie w oczach malca pojawiły się iskierki nadziei a naiwność emanowała, przez tak szybkie odzyskanie energii.
Kiedy podszedł bliżej, zmierzył wojownika spojrzeniem, co wyglądało jakby podkreślał, iż jego misja jest niezwykle ważna. Mrużył oczy przez kiepskie światło. Chłopak był bardzo przejęty. Gubił się w swoich działaniach. Podrapał się w głowę. Wyciągnął powoli ze swojej torby starannie zalakowany pergamin z pieczęcią, pozbawioną symbolu.
-Mam ważną wiadomość dla Sir Mathewa Bou... B... Bor.... Boł...- nie potrafił wymówić. Widać był amatorem w doręczaniu w dodatku z wadą wymowy.
Chłopiec westchnął:
-Muszę go znaleźć i mu to doręczyć.- odwrócił się i zrobił jeden krok. Roztargniony zaczął znowu wskazując palcem na kogoś w tłumie:
-Czy pan to Sir Mathew?}

Sit Mathew:

- Stój. Wracaj. - złapał chłopaka za ramię i obrócił go twarzą ku sobie. - Daj mi tę wiadomość. Tak, to ja jestem Sir Mathew Bourne. - uprzedził jego pytanie przy okazji specjalnie akcentując swoje nazwisko. Bourne. B o u r n e. Z niemym "u", a więc: Born.
Co ten chłopak dla niego niesie? Skąd w ogóle go znał i kto go wysłał, aby go znaleźć? To ciekawe, w końcu jest w tym mieście pierwszy raz, a tu już ktoś go szuka, czegoś od niego oczekuje.
- Chłopcze, na miłość boską, szybko, nie mam wiele czasu, naprawdę. - skłamał. Miał masę czasu, ale robił się coraz bardziej niecierpliwy. Sytuacja intrygowała go.

Ostatnio edytowany przez Fallian De'Aray (2010-09-07 20:09:38)


Karta postaci

"Nadzieja jest jak marchew, którą zawieszają koniowi przed pyskiem".

Offline

 

#2 2010-09-12 21:33:47

 Darayawus Shiro

Bankier

status daray@aqq.eu
4050011
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2009-01-19
Posty: 1112
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Motykarz
Totem: Niedźwiedź

Re: Rynek Quidsors

***

To był dosłownie moment... Ułamek sekundy, który lwią część rynku zamienił w istne piekło. Wpierw niesamowicie silny błysk światła oślepił wszystkich w promieniu mili. Zaś po kilku ziarnkach piasku klepsydry, gniewny grzmot przeszył niebo. Gdy zaś chmura dymu formowała się w coś, co wielu obserwatorom przypominało grzyba, fala uderzeniowa rozchodziła się dewastując stoisko za stoiskiem i bezlitośnie niszcząc istotę, za istotą... Sam środek rynku praktycznie zniknął z powierzchni, ustępując wielkiemu kraterowi i stopionym skałom... To co spowodowało tak wielką katastrofę, teraz niewinnie spoczywało na samym dnie wyrwy. Jednak czy to faktycznie ta tajemnicza rzecz wywoływała tyle zła? Nie wiadomo czym była, a jednocześnie wywoływała pożądanie w śród wielu. Nawet wioskowy głupek wiedział że to coś pozwoli mu żyć w luksusie aż do końca swych dni...

(A tak mniej epicko... Zapraszam wszystkich chętnych na event który w późniejszym czasie przerodzi się w misje. Jednak o tym opowiem już zwycięzcy wydarzenia^^. Głównym i jedynym celem jest zdobycie zawartości krateru. Czy warto? Cóż... Tajemniczo wspomnę tylko, że to coś ma moc spełniania życzeń. Tak więc... Kto pierwszy ten lepszy, ale nie widzę żadnej przeszkody w pobiciu/przechytrzeniu pierwszego, by samemu stać się właścicielem ;>. Zasady zgłoszenia są proste. Każdy zainteresowany pisze JEDNEGO posta, w którym zawrze w jaki sposób zobaczył to co się stało i jak zbliża się do krateru. Czas zgłoszenia:24 godziny. Po tym okresie, rozpoczynam zabawę z interesantami.

Ryzyko utraty zdrowia:100%
Ryzyko trwałego kalectwa:90%
Ryzyko śmierci:75%+/- stan mojego "humoru" ^^
)


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=44

Jeśli gracz jest za sprytny i uda mu się wyjść z walki bez szwanku to i tak zaraz mistrz gry jakoś go urządzi nawet jeśli ma to oznaczać atak chorego bociana lub zwyczajne potknięcie się tak niefortunnie, że połamała się mityczna zbroja, zniszczył miecz, pieniądze wypadły i nie można ich pozbierać, a postać stała się ciężko ranna.

Offline

 

#3 2010-09-12 22:31:08

 Arghez

Bogowie są niczym

status arghez@aqq.eu
12005268
Call me!
Zarejestrowany: 2009-01-14
Posty: 1256
Punktów :   
Rasa: Upadły Anioł
Praca: Grabarz
Zwierze: Blador, Save

Re: Rynek Quidsors

Upadły, przebywając aktualnie w Quidsors, gdzie miał nadzieję odpocząć trochę od wybuchów przechadzał się bez celu po mieście. Gdy już miał skierować swoje kroki do Rynku poczuł dziwny wstrząs. Czym prędzej pospieszył do centrum tych "zaburzeń" tylko po to by stać jak wryty w ziemię i obserwować całe zajście. To wszystko było takie nagłe... Arghez stał tak chwilę nie okazując żadnych uczuć, aż w końcu wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko.
"Po co odpoczywać od wybuchów skoro można coś wysadzić"?


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=34
(\_/)
(O.o)
(>A<)*
[]RG[]
Copy and paste this Bunny into your signature to help Arghez gain world domination!

Boku wa bakemono, datteie kedamono!

Offline

 

#4 2010-09-12 22:58:33

 Angelus

Mieszkaniec stolicy

status rkofan@aqq.eu
4880466
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 558
Rasa: Wampir
Profesja: Tancerz Cienia
Totem: Ptak Ti

Re: Rynek Quidsors

Potężny błysk rozświetliwszy czarne niebo poprzedził równie destruktywną falę uderzeniową. Owy wampir, przechadzający się obrzeżami miasta nie omieszkał zainteresować się takową anomalią. Ogrom wibracji unoszących się w powietrzu dało o sobie znać nozdrzom Angelusa. Ciekawość wzięła górę, a biorąc pod uwagę iż właśnie się pożywił, mógł poświęcić trochę czasu na zbadanie sprawy. Najedzony, pełen sił ruszył w stronę skąd ciemność rozbłysła jasną poświatą. Szybki, bezszelestny krok, oraz usługi matki nocy, pozwalały wampirowi poruszać się niezauważalnie dla par oczu jakiegokolwiek stworzenia. Będąc na miejscu przyczaił się na poddaszu, jednego z najbliższych budynków obserwując co się wydarzy.


Karta Postaci
http://i53.tinypic.com/2qb82kp.jpg

  Pokój jest kłamstwem - istnieje tylko pasja.
    Dzięki pasji zdobywam siłę.
    Dzięki sile zdobywam moc.
    Dzięki mocy osiągam zwycięstwo, moje okowa pękają.
    Niechaj Moc mnie uwolni.

Offline

 

#5 2010-09-13 23:31:04

 Darayawus Shiro

Bankier

status daray@aqq.eu
4050011
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2009-01-19
Posty: 1112
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Motykarz
Totem: Niedźwiedź

Re: Rynek Quidsors

Pomimo iż zarówno Arghez, jak i Angelus znaleźli się po przeciwnych stronach rynku, widzieli praktycznie to samo. Anarchię w czystej postaci... Upadły znalazł się w samym centrum tych wydarzeń, ale właściwie większość odbierał zmysłami innymi niż wzrok. Wokół niego tłoczyły się najróżniejsze istoty, a każdy chciał zabrać coś dla siebie. Szabrownicy nie mający poszanowania dla tylu tu poległych. Każdy z nich chciał zebrać jak najwięcej dla siebie.... Gdzieś na prawo jakiś czas temu próbowała zorganizować się straż, by zapanować nad tym wszystkim, lecz przeraźliwie szybko większość z nich, dołączyła się do zgrai walczącej o najróżniejsze dobra... Krzyki rannych mieszały się z okrzykami bojowymi tworząc prawdziwą kakofonię dźwięków...
W nieco lepszej sytuacji był Wampir. Dzięki umiejscowieniu w wysoko położonym miejscu, mógł całkowicie ogarnąć obrzeża tej części rynku, w której się znalazł. Oraz oczywiście zaplanować trasę do centrum targowiska tak, by nie nadziać się na nieprzyjemną niespodziankę. Jedynym mankamentem była duża odległość do pokonania. Angelus musiał się pośpieszyć...
Prawdziwą tajemnicę stanowiło epicentrum wybuchu. Powstała implozja zassała prawie cały tlen, gasząc wszystkie światła opierające się na ogniu. Teraz było tam zupełnie ciemno, mrocznie i cicho... Za cicho. Jedynym dźwiękiem, a właściwie odczuciem pochodzącym stamtąd, były drgania w rytm serca...


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=44

Jeśli gracz jest za sprytny i uda mu się wyjść z walki bez szwanku to i tak zaraz mistrz gry jakoś go urządzi nawet jeśli ma to oznaczać atak chorego bociana lub zwyczajne potknięcie się tak niefortunnie, że połamała się mityczna zbroja, zniszczył miecz, pieniądze wypadły i nie można ich pozbierać, a postać stała się ciężko ranna.

Offline

 

#6 2010-09-14 00:01:50

 Arghez

Bogowie są niczym

status arghez@aqq.eu
12005268
Call me!
Zarejestrowany: 2009-01-14
Posty: 1256
Punktów :   
Rasa: Upadły Anioł
Praca: Grabarz
Zwierze: Blador, Save

Re: Rynek Quidsors

Upadły nie widział innego wyjścia jak przeć to przodu. Biegnąc w kierunku krateru postanowił użyć tego, co już udało mu się wyćwiczyć - formy ferrokinezy znanej jako Ostrze Umysłu. Sprawił by z jego dłoni "wyrosło" ostrze o długości dobrych kilkudziesięciu centymetrów. W razie czego w drugie, podobne lecz o wiele krótsze ostrze zaopatrzył też kikut lewej ręki.
A to wszystko tylko po to by w razie jakiegoś natrętnego chłopa na swojej drodze móc dźgnąć czy rozciąć czy chociaż tylko odkroić kawałek ciała...


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=34
(\_/)
(O.o)
(>A<)*
[]RG[]
Copy and paste this Bunny into your signature to help Arghez gain world domination!

Boku wa bakemono, datteie kedamono!

Offline

 

#7 2010-09-14 00:55:55

 Angelus

Mieszkaniec stolicy

status rkofan@aqq.eu
4880466
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 558
Rasa: Wampir
Profesja: Tancerz Cienia
Totem: Ptak Ti

Re: Rynek Quidsors

Wytężył wzrok nakreślając trasę w głowie. Szukał zaś przestrzeni na której było mniej strażników, oraz dziwnych nieznanych mu istot, szukał przejścia pomiędzy średniej klasy przedstawicielami. Mianowicie chciał dotrzeć do epicentrum poprzez chłopów, wieśniaków, bezdomnych jak i farmerów, osób które w jego mniemaniu były najsłabsze, jak i najszybsze do minięcia. Korzystał również ze zmysłów, wampir potrafił wyczuć czy aby w któryś duszach czaił się strach, tak też było i tym razem. Określając trasę uwzględniał również strach tkwiący w ludziach, im większy strach w sercu tym łatwiejszy przeciwnik. Gdy już takową znalazł, choć w małym stopniu spełniającą jego wymogi, w akrobatycznym zeskoku, zsunął się z dachu lądując na ziemi. Był o wiele szybszy, zwinniejszy jak i miał o wiele, wiele lepszy refleks, co ułatwiało mu swobodne balansowanie pomiędzy istotami. Lewa dłoń, ukryta w rękawie płaszcza skrywała sztylet, który służyć miał do walki, w razie gdyby Angelus napotkał jednak godnego przeciwnika. Pędził co sił w nogach.

Ostatnio edytowany przez Angelus (2010-09-14 00:57:04)


Karta Postaci
http://i53.tinypic.com/2qb82kp.jpg

  Pokój jest kłamstwem - istnieje tylko pasja.
    Dzięki pasji zdobywam siłę.
    Dzięki sile zdobywam moc.
    Dzięki mocy osiągam zwycięstwo, moje okowa pękają.
    Niechaj Moc mnie uwolni.

Offline

 

#8 2010-09-21 23:28:18

 Darayawus Shiro

Bankier

status daray@aqq.eu
4050011
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2009-01-19
Posty: 1112
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Motykarz
Totem: Niedźwiedź

Re: Rynek Quidsors

Parcie do przodu nie było najtrafniejszym pomysłem, na jaki mógł wpaść Upadły Anioł. Przede wszystkim panował tu straszny tłok i chaos, który utrudniał  ocenę odległości, poruszanie, a nawet tak trywialną sprawę, jaką było oddychanie. Ostrza stworzone dzięki sile umysłu też nie przysporzyły mu żadnego pomysłu. Arghez dość szybko pojął, że nie ma sensu ciąć każdego, kto się do niego zbliżył. Na jednego zabitego przypadało trzech lub czterech innych. Z resztą większość się nim nie interesowała. Po prostu zmierzali w sobie wiadomym kierunku, starając się zabrać ze sobą wszystko, co miało jakąś wartość. Po trzeciej "zaliczonej glebie" po spotkaniu bark w bark z istotami wyrosłymi o wiele bardziej niż powinny, Grabarz był już całkiem nieźle po obijany. A i cel jego przygody nie został osiągnięty w pełni. Właściwie to pokonał jedną dwudziestą drogi, którą pokonał by w tym czasie w normalnych warunkach...

Zwód, a potem kolejny i jeszcze jeden. Potem skok i przeskakiwanie z nogi na nogę. Od czasu do czasu nawet wykorzystanie ciężaru przypadkowego człowieka, w celu przyspieszenia sprintu i przerzucenia równowagi w odpowiednim kierunku. Angelus był w tym dobry. Nawet bardzo dobry... Wampirzy wzrok pozwalał mu też widzieć o wiele lepiej w tych ciemnościach, dzięki czemu mógł reagować szybciej. To w połączeniu z dużą szybkością, pozwalało pokonać mu sporą odległość w zaledwie parę chwil. Prędkość jednak bywa zgubna...  Tancerz Cienia w pewnym momencie spotkał coś nieoczekiwanego... Na swojej drodze zobaczył coś, co zupełnie nie pasowało do tego miejsca. Chociaż... Dokładnie przed nim kilkudziesięciu mężczyzn tworzyło prostokąt stworzony z potrójnego szeregu. Wewnętrzny podtrzymywał ogromną lektykę, a środkowy i zewnętrzny służyły za ochronę. Co jednak wymagało takiej ochrony? Pech chciał że w tym rozgardiaszu, Angelus nie słyszał szczęku zbroi. Dlatego też praktycznie na nich wpadł... Miał niewiele czasu na reakcję...


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=44

Jeśli gracz jest za sprytny i uda mu się wyjść z walki bez szwanku to i tak zaraz mistrz gry jakoś go urządzi nawet jeśli ma to oznaczać atak chorego bociana lub zwyczajne potknięcie się tak niefortunnie, że połamała się mityczna zbroja, zniszczył miecz, pieniądze wypadły i nie można ich pozbierać, a postać stała się ciężko ranna.

Offline

 

#9 2010-09-23 23:35:04

 Angelus

Mieszkaniec stolicy

status rkofan@aqq.eu
4880466
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 558
Rasa: Wampir
Profesja: Tancerz Cienia
Totem: Ptak Ti

Re: Rynek Quidsors

Znalazł się tuż pod stopami strażników. W wampirze zaszła dziwna zmiana, cierpiąca twarz Angelusa zmieniła zupełnie wyraz. Teraz przypominała żądnego krwi potwora. Jego kły wydłużyły się nieco, zmarszczyły mu się również brwi, przez co wyglądał jeszcze groźniej. Czasu brakowało, mimo to przez głowę przeszła mu jedna myśl, wiedział że w pojedynkowym dystansie nie ma szans z rycerzem, ciężko opancerzonym rycerzem, do tego miecz, długi i niezbyt ostry, przystosowany raczej do rąbania niżeli do cięcia. Półdystans, i bliski kontakt był jego jedynym wyjściem.
Przykucnął więc, gotowy do skoku, prawą dłonią sięgając tylnej części płaszcza. Niemal teatralnie chwytając za sztylet, pragnął przyciągnąć uwagę, gotowego do ataku strażnika, zdezorientować go by ten przygotował się do walki. Gdy już skierował całą uwagę, jednego, ba kilku strażników na prawej dłoni, z wolna użył lewej, z wampirzą precyzją ciskając ukrytym sztyletem w szczelinę ukazującą gołą skórę strażnika, pomiędzy hełmem, a pancerzem chroniącym tors. Krótko mówiąc atak skierowany był  w szyję przeciwnika. Liczył na powodzenie ataku, gdy zaś po nim z wcześniej przybranej pozycji, wskoczył na konającego strażnika, używając jego ramienia niczym stopnia by wystrzelić w powietrze niczym kamień z procy. Jego celem była lektyka, i tam też miał zamiar wylądować.


Karta Postaci
http://i53.tinypic.com/2qb82kp.jpg

  Pokój jest kłamstwem - istnieje tylko pasja.
    Dzięki pasji zdobywam siłę.
    Dzięki sile zdobywam moc.
    Dzięki mocy osiągam zwycięstwo, moje okowa pękają.
    Niechaj Moc mnie uwolni.

Offline

 

#10 2010-09-24 17:19:11

 Arghez

Bogowie są niczym

status arghez@aqq.eu
12005268
Call me!
Zarejestrowany: 2009-01-14
Posty: 1256
Punktów :   
Rasa: Upadły Anioł
Praca: Grabarz
Zwierze: Blador, Save

Re: Rynek Quidsors

- grethit... - Syknął Upadły w którego głowie zrodził się kolejny pomysł...
Ostrza wystające z dłoni, nagle zmiękły i jakby wchłonęły się do ciała Argheza. Gdy tylko ten przestał odczuwać dyskomfort w dłoni i kikucie zabrał się za kolejną sztuczkę... Chodziło o proste Pole Psioniczne! Czemu nie wpadł na to od razu? Sam nie wiedział...
Tak więc Upadły wygenerował naokoło siebie duże napięcie kinetyczne. Jego zadaniem nie było zatrzymywanie przechodniów niczym mur, ani też odpychanie ich od niego... Nie, po prostu by zaoszczędzić na siłach, pole stawiało spory opór na około niego.
- A teraz... - Powiedział przekręcając głowę na jedną stronę tak, by z jego ramienia zsunęła się większa część płaszcza. Jak tylko tak się stało, Arghez ukazał wszystkim skrzydła rozpostarte tylko do połowy. Zwiększył więc na chwilę napięcie naokoło siebie i spróbował wzbić się w powietrze. Cały ten manewr trwał wręcz kilka sekund...


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=34
(\_/)
(O.o)
(>A<)*
[]RG[]
Copy and paste this Bunny into your signature to help Arghez gain world domination!

Boku wa bakemono, datteie kedamono!

Offline

 

#11 2010-09-26 21:25:34

 Darayawus Shiro

Bankier

status daray@aqq.eu
4050011
Skąd: Kraków
Zarejestrowany: 2009-01-19
Posty: 1112
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Motykarz
Totem: Niedźwiedź

Re: Rynek Quidsors

Wampir nie przemieścił się zbyt daleko... Właściwie to został brutalnie ściągnięty na ziemię. I to dosłownie... Najpierw ktoś pociągnął go za nogę, a ktoś inny uderzył pod żebra. Potem dostał drugi i trzeci raz. Następne kilkanaście ciosów spadły już na jego głowę i jej okolice... Na sam koniec Angelus dostał pordzewiałą pawężą prosto w twarz, co z nieprzyjemnym chrzęstem rozkwasiło jego nos i rzuciło na ruiny stoiska gdzieś z boku... Tancerz cienia jednak żył, a ten dziwno pochód nie interesował się nim o wiele bardziej od much latających nad truchłami tragicznie zmarłych... Zadziwiające było to że działał jak kolektyw... Bronił tego czegoś będącego w środku...

Arghezowi powodziło się nieco lepiej. Chwilowa bariera faktycznie poskutkowała i udało mu się wzbić w powietrze. Jednak nawet w ciągu tych kilkunastu sekund o tarczę otarło się kilkunastu ludzi, co zmęczyło Upadłego. Czuł się tak, jakby przez cały dzień użerał się z biurokratami w banku... Zapewne najbliższa spotkana przez niego istota nie będzie miała zbyt przyjemnej śmierci... Grabarz miał teraz dobry widok na wszytko w około niego... W najbliższej odległości istoty po prostu zabijały się próbując zdobyć jak najwięcej dóbr dla siebie... Zwykli szabrownicy i pospolici złodzieje... Jednak kilku śmiałków podobnych Arghezowi, również podążało do epicentrum wybuchu... Większość nie wyglądała zbyt imponująco... Anioł mógł łatwo wyciąć konkurencje... W centrum zdarzenia zaś panowała nieprzenikniona ciemność... Tylko idiota próbował by tam lecieć...


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=44

Jeśli gracz jest za sprytny i uda mu się wyjść z walki bez szwanku to i tak zaraz mistrz gry jakoś go urządzi nawet jeśli ma to oznaczać atak chorego bociana lub zwyczajne potknięcie się tak niefortunnie, że połamała się mityczna zbroja, zniszczył miecz, pieniądze wypadły i nie można ich pozbierać, a postać stała się ciężko ranna.

Offline

 

#12 2010-09-27 23:46:25

 Angelus

Mieszkaniec stolicy

status rkofan@aqq.eu
4880466
Skąd: Koszalin
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 558
Rasa: Wampir
Profesja: Tancerz Cienia
Totem: Ptak Ti

Re: Rynek Quidsors

Gorycz porażki z rycerzami uderzyła w wampira z większą siłą niż wszystkie ich ataki. Mimo iż fizyczny ból nie imał się Angelusa, jego duma była w strzępach.  - Co ?! -  Syknął. Spojrzał na tłum, w ogóle się nim nie interesował, mimo to rozejrzał się dyskretnie by upewnić się czy aby nikt nie chce dokończyć tego co zaczął. Splunął w pogardzie krwią z ust. Nie był to łomot życia, jednak mało brakowało - Rozmyślał, w najprostszy sposób nastawiając nos.  Trzeba było zmienić taktykę. Przysiadł na kolanach, sprawdzając czy aby wszystko z nim w porządku, być może odniósł jeszcze jakieś obrażenia, których nie czuł. Spojrzał w stronę skąd roznosił się mrok. Starał się określić jak długa droga czeka go jeszcze nim stanie u podnóży zaistniałej anomalii. Czas nieubłaganie uciekał, zaś wampir stał, a raczej klęczał w miejscu. Nie mógł powrócić do poprzedniej strategii, mogłaby się skończyć gorzej niżeli teraz, w końcu o mało nie zginął. Najważniejsza wciąż pozostawała kwestia odległości, zaś leżące wokół niego trupy podsunęły mu pewien pomysł.


Karta Postaci
http://i53.tinypic.com/2qb82kp.jpg

  Pokój jest kłamstwem - istnieje tylko pasja.
    Dzięki pasji zdobywam siłę.
    Dzięki sile zdobywam moc.
    Dzięki mocy osiągam zwycięstwo, moje okowa pękają.
    Niechaj Moc mnie uwolni.

Offline

 

#13 2010-11-06 22:28:04

 Arghez

Bogowie są niczym

status arghez@aqq.eu
12005268
Call me!
Zarejestrowany: 2009-01-14
Posty: 1256
Punktów :   
Rasa: Upadły Anioł
Praca: Grabarz
Zwierze: Blador, Save

Re: Rynek Quidsors

Upadły wzniósł się wyżej wypatrując owej "konkurencji". Wszystkie ostrza w jego posiadaniu unosiły się na około niego...
- RZEŹ... - Syknął posyłając każde z nich we wszystkich, którzy mogli dostać się do centrum pierwsi... Celował tylko w tych co zdawali się być silniejszych...  - "W razie pułapki, Ci idioci będą pierwsi..." - Myślał powoli zbliżając się do centrum rynku. Gdy tylko ostrze zagłębiło się w karku jego ofiary, kazał mu wrócić do siebie.


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=34
(\_/)
(O.o)
(>A<)*
[]RG[]
Copy and paste this Bunny into your signature to help Arghez gain world domination!

Boku wa bakemono, datteie kedamono!

Offline

 

#14 2011-03-01 15:29:06

 Ekena

http://tnij.org/gg6fhttp://tnij.org/hg3y

9730051
Zarejestrowany: 2006-08-26
Posty: 2703
Punktów :   
Rasa: Polimorfka
Profesja: Skrytobójca
Totem: Koń

Re: Rynek Quidsors

Od czasu do czasu długa zima ściągała istoty zamieszkałe w Puszczy na jej obrzeża. Pewną polimorfke trudne warunki zagnały aż do Quidsors. Miała nadzieję, że garść dukatów, którą wygrzebała ze skrytki w Legowisku będzie wystarczyć na trochę suszonego mięsa i może parę przydatnych drobazgów. Liczyła też na znalezienie jakiegoś znajomego złodziejaszka, który drogą poczty pantoflowej skontaktowały ją z jakimś informatorem, a ten polecił zleceniodawcy. Ciężka dola niezbyt znanego skrytobójcy... Gdy Ekena szła w końskim ciele w kierunku mniej świetnych dzielnic Quidsors, do jej czułych uszu dotarły dźwięki jakiegoś sporego zamieszania. Wydawało jej się również, że czuła swąd spalenizny i krwi. Wnioski były proste: działo się coś, co warto było sprawdzić. Ruszyła kłusem w kierunku dźwięków, rozpędzając się stopniowo, aż musiała przejść w lekki galop.


You can dance forever
You got a fire in your feet
But will it ever be enough?
You know that it'll never be enough
You can fly and never need to land
And never need to sleep
But will it ever be enough?
You know that it'll never be enough

Offline

 

#15 2011-03-01 19:06:13

 Arghez

Bogowie są niczym

status arghez@aqq.eu
12005268
Call me!
Zarejestrowany: 2009-01-14
Posty: 1256
Punktów :   
Rasa: Upadły Anioł
Praca: Grabarz
Zwierze: Blador, Save

Re: Rynek Quidsors

Kilkadziesiąt ostrzy zakręciło się wokół Argheza który spokojnie wylądował na splamionej krwią... Setki? Może dwustu istot.
- Jednak nagroda nie jest warta trudów... Przynajmniej dla mnie - Wymamrotał znikając w sporym portalu.

-------------------------

Oczom Ekeny ukazało się to co ludzie często uwarzali za Chaos. Jednak on jest o wiele gorszy. Tutaj po prostu Rynek spowity w pyle i ciemności. Wszyscy dążyli by dostać się do epicentrum tego zamieszania. Wszystkie umysły jakby na raz przeszyła myśl "Muszę to zdobyć". Tyczyło się to również Angelusa i Ekeny.

---------------------

Angelusowi pozostało nie więcej niż dwieście metrów do... Granicy ciemności. W ogólnym harmiderze jaki panował nie można było określić jaki obszar zajmował pył. Jeden z rycerzy szybkim ruchem odwrócił się i trzasnął przez łeb Angelusa pałką, która przy okazji zderzenia się z jego czołem rozpadła się na kilka części...
- Przecz stąd, pókim cierpliwy! - Syknął rudowłosy elf, cały w ciężkiej, i grubo okutej zbroi. Każdy większy ruch wykonywany w niej musiał być wcześniej rozważony, czy przypadkiem podczas jego wykonywania się nie przewróci.


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=34
(\_/)
(O.o)
(>A<)*
[]RG[]
Copy and paste this Bunny into your signature to help Arghez gain world domination!

Boku wa bakemono, datteie kedamono!

Offline

 

Pokaż kalendarz! Pokaż listę medyczną! Pokaż tablice ogłoszeń!


przerwynik przerwynik

Zakon rozwija się dzięki pracy Pawła Neściora aka Rudik (skrypter php i CSS), Pauliny Kwidzińskiej aka Reira (grafik i ilustrator), Andre Norton (autorka fantasy, której prace są wykorzystywane do uzupełniania świata), Hajime Kanzakiego (autora anime "Slayers", z którego również czerpiemy część rozwiązań i nazewnictwa) i wielu innych, graczach i zwykłych przyjaciołach, poświęcających swój czas i talent dla rozwoju forum i świata Zakonu.

Wszystkim serdecznie dziękujemy.

Stopka

Reklama Toplisty Wspieramy Zakon w pigułce
Rudik - portfolio TOP50 Gry Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl Napisz do nas
Gra naruto
Mesjasz
narutoogra.pun.pl
Night Moon - Twoja ścieżka fantasy

Wszystko o grze Call of Duty 2
Wszystko o grze warcraft3!
Miecz Prawdy
Najlepsze strony poświęcone RPG, cRPG i Fantasy
Toplista stron o tematyce fantasy rpg itp.
10 Najlepszych Polskich Stron Fantasy
pun.pl - załóż darmowe forum dyskusyjne PunBB


Racjonalista.pl - sprawdź sam
Wielka Rada


Mistrz: Mangel(Urlop):
7659312
stanmangel@aqq.eu


Mistrzyni: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Zastępca Mistrza: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Spec. ds. nietypowych: Darayawus Shiro:
4050011
standaray@aqq.eu


Dziekan: Sulam:
7506594
stansulam@aqq.eu


Bibliotekarka: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Wykładowca Psioniki: Skimrra(Urlop):
6114003
stan adorosa@aqq.eu


Pancermistrz: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Instruktor walk: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Łucznik: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Rada Mniejsza

Opiekunka Doliny Blasku: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Myśliwy: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Ogrodnik: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Projektant: POSZUKIWANY!:

stan


Arcykapłan: Dark Verreuil:
6990996
stanverreuil@aqq.eu


Dowódca Srebrzystych: Angelus:
4880466
stanrkofan@aqq.eu


Sędzia: Kraght'nar:
849959
Statystyki


Stat24:

Googlebot był ostatnio:

Pagerank:


Nagrody:

Katalog stron

Legenda

Oznaczenia postów Maniera pisania postów Grupy
- stary
- zamknięty
- przyklejony
- przekierowanie
- nowy
- zamknięty nowy
- nowy przyklejony
WIELKIE LITERY - krzyk

Kursywa - teksty pisane (poza biblioteką)

Administratorzy

Moderatorzy

Glejt Ducha

Stolica

Raana

Łańcuch

Podróż

Zwykły tekst - opisy czynności i dialogi Pogrubienie - NPC sterowane przez graczy (krwawniki, etc.)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
pisanie prac psychologia spa nad morzem wąż do kuchenki gazowej wrocław torby papierowe do cateringu ukryta sobieszewo Serwis komputerowy pruszków