Zakon Światła Ostoja Fantazji

  • Pamiętniki
  • Galeria

Reklama

  • Rudik - portfolioKroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy

Gazeta

  • Przesuń w dół scrollem by przeczytać resztę!
    Czytaj więcej...
Facebook ZakonnyRSS

Ogłoszenie

Sprawdź fazę księżyców! Posłuchaj herolda! Pokaż list gończy! Sprawdź warunki pogodowe! Zbieraj zioła!
Posłuchaj adepta świątynnego! Sprawdź tablice projektową! Czytaj nagłówek gazety!

Całe forum Zakonu Światła podlega ochronie praw autorskich! Wszystkie prawa zastrzeżone! / All rights reserved!
przerwynikprzerwynik


Optymalne przeglądanie forum umożliwia przeglądarka Opera!

Jesteś nowy/a/e? ABC Zakonu! - kliknij a wiele zrozumiesz!


Aktualnie odbywa się EVENT! Początek w TYM MIEJSCU! Każdy chętny jest proszony o napisanie tam posta który informuje o przybyciu postaci.
przerwynikprzerwynik

Zarząd przypomina o powszechnym obowiązku wypełnienia zakładki "Komunikatory" w profilu. Nie wywiązanie się może wiązać się z przykrymi konsekwencjami, oraz utrudnieniami w grze.
przerwynikprzerwynik

przerwynikprzerwynik


#16 2010-06-14 22:50:50

 Erufailë

http://tnij.org/hg3xhttp://tnij.org/hg3y

929152
Zarejestrowany: 2008-02-19
Posty: 826
Punktów :   
Rasa: Elf
Profesja: Tancerka Cienia
Totem: Ptak Ti

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Erufailë
Rasa: Elfy
Wiek: 90 lat
Profesja, do której pretenduje: Tancerka Cienia
Charakter:  Honorowy
Cel:Przeżyć życie w pełni
Totem: Ptak Ti
Umiejętności: Taniec cienia , Czytanie i pisanie
Ekwipunek:
Sztylet
Miecz
Pióro, atrament i pergamin
Kamień Gwiezdny - talizman znaleziony w jaskini przy Zwierciadle Rusałek
Towarzysz:
Kor - inteligentny drozd stepowy, śpiewak pustelnik, o przepięknym głosie i zdolności mówienia, który został z nią po jednej z misji zakonnych
Max - skarabeusz, który potrafi zapaść w letarg - przypomina wtedy broszkę; ostał się podczas zawieruchy właśnie jako broszka przy sukni Erufailë
Agat - niedźwiadek, którym zaopiekowała się po wypadku na Zwierciadle Rusałek
Złoto: 50 dukatów
Historia: Erufailë, ach, Erufailë! Tak, i ona posiada swoją historię. Jaka ona jest? Być może taka, jakich wiele, być może wyjątkowa. A wszystko bierze swój początek w tym, że pewnego dnia, po patykach i kamykach, po patykach, kościach i kamykach...
... po patykach i kamykach, po patykach, kościach i kamykach... Słowa dawno zasłyszanej pieśni owijały myśli Erufailë niczym wstęga; często wracały do niej, kiedy była w podróży. Mogły brzmieć złowieszczo, ale tak naprawdę nie znaczyły nic – były tylko wytworem wyobraźni barda, którego imię pochłonął czas.
Zabawna rzecz z tymi wspomnieniami; choć czasem się ich unika, i tak wracają. Chyba, że utracona została pamięć, choć nawet wtedy pamięć potrafi czasem się odezwać.
Erufailë nie straciła pamięci ani nie miała powodu, aby źle wspominać swoją przeszłość – wręcz przeciwnie, lubiła ją. To, co było, jawiło się jej w jasnych, ciepłych kolorach – znajdowało się tam może tylko kilka ciemniejszych plamek, ale nawet, gdyby miała możliwość pozbycia się ich – nie zrobiłaby tego. Wierzyła, że każde doświadczenie jest ważne – nawet to niezbyt przyjemne. Cała przeszłość składała się na jej – Elfki imieniem Erufailë – obraz, więc kim by była, gdyby usunęła choć jeden element?
Przeszłość... Tak, ostanio często wokół niej kręciły się myśli Elfki. Zamknięty rozdział, choć nie we wszystkich furtkach przekręciła klucz.
Najważniejszą z nich było dzieciństwo, spędzone w domu. Lata, które Erufailë zapamiętała jako jasne i piękne, spędzone na zabawach z rodzeństwem i nauce.
Jej rodzice byli Elfami, oboje pochodzili ze znamienitych rodów szlacheckich. Mieli posiadłość ukrytą gdzieś wśród lasów, na Wschodzie; piękne były te tereny, zarówno las, jak i jego okolice. Właśnie tam urodziła się Erufailë i zawsze z sentymentem wspominała tamte miejsca.
Jej dzieciństwo minęło całkiem normalnie – z całą gamą radości i trosk przypadających dla tego okresu.
Dzięki rodzicom, którzy kładli duży nacisk na naukę, odebrała wszechstronną edukację, tak jak dwójka jej starszego rodzeństwa. Och, jak ona była z nimi związana! I choć kiedy dorośli, i każde z nich poszło w swoją stronę, więzi nie uległy zatarciu.
Stale wydawało jej się jednak, że odstaje od swojej rodziny, nawet jeśli to nie było widoczne. Bardziej nieprzewidywalna i mniej wyniosła, zawsze lubiła być pomiędzy. Elfka nie za bardzo umiała nazwać ten stan, to uczucie, ale przyzwyczaiła się do niego. Tylko czasem zwierzała się z tego swojej siostrze.
Wydawałoby się, że w przyszłości albo będzie parała się magią – tak jak jej ojciec – albo zostanie wojowniczką – jak niegdyś jej matka – do czasu. Do dnia, w którym w domu Erufailë zawitał stary przyjaciel ojca Erufailë. Dawno niewidziany, ale nie zapomniany.
Rozmawiała z nim czasem. Te rozmowy, choć nie dostrzegała tego wyraźnie, zmieniały wiele w jej życiu. Ukazywały nowe horyzonty i sposoby myślenia, pogłębiały ciekawość, zachęcały do odkrywania świata. Na odchodnym powiedział, że jeśli kiedyś wyruszy, to będzie mogła go odnaleźć i że wtedy nauczy  ją wszystkiego.
Czasem miała dosyć chwil, w których cztery ściany stawały się przytłaczające, w których serce wyrywało się daleko, daleko… Kiedy dojrzała i skończyła edukację, podjęła decyzję o odejściu. Rodzina nie zamknęła za nią furtki – pozostawiła ją otwartą, aby w każdej chwili mogła wrócić.
I nie oglądając się wstecz, ruszyła przed siebie, powtarzając w  myślach słowa z pieśni barda, którego imię zatarł czas: po patykach i kamykach, po patykach, kościach i kamykach...

Co było dalej? Ach, to, co było dalej, znane nam jest tylko z plotek.
Mówią, że po długiej wędrówce odnalazła swojego Mistrza, który nauczył ją wszystkiego, pokazał jej, jak Tańczyć z cieniem. Ponoć miała styczność nawet z samym Cieniem! Została z nim aż do jego śmierci, pochowała go, a potem ruszyła przed siebie.
Mówią, że wędrowała badzo długo i różne rzeczy spotykały ją podczas tej podróży. Ponoć kiedy jedna z królowych Północy włożyła jej na głowę swój diadem, serce Erufailë zamarzło, ale stopniało pod wpływem żaru Południa. Ach, te plotki!
Mówią, że miała jeszcze kilku Nauczycieli, ale żaden z nich nie był tak wspaniały, jak jej pierwszy Mistrz.
Mówią, że tułała się od miasta do miasta, imając się różnych zajęć. Ponoć podróże kształcą, a i jej także zebrał się bagaż doświadczeń, nawet, jeśli małych i drobnych.
Mówią, że do Zakonu przybyła, ponieważ na końcu drogi, którą podążała, znajdowało się rozwidlenie i przy nim drogowskaz. Jedna z jego tablic była zamazana, a na drugiej widniał napis: Zakon Światła. Wybrała tą drogę, której oznaczenia nie zatarł czas i w ten sposób dotarła do włości zakonnych.
Mówią, że kiedyś ktoś prawie złamał jej serce, ale teraz ono znowu bije dla... Ach, nie ma to jak plotki! Akurat w takim momencie ktoś musiał zniżyć głos do szeptu...!
Od momentu, w którym stopa Erufailë po raz pierwszy stanęła na ziemi zakonnej, minęły ponad dwa lata. Co się podczas nich działo? Ach, to już zupełnie inna historia!

Opis postaci: Młoda Elfka, średnio wysoka, jak na swoją rasę, o bardzo jasnym odcieniu skóry. Jej sylwetka jest smukła, choć z wyraźnie zaznaczoną talią, a chód – wdzięczny i lekki, chód tancerki. Ma długie, białe włosy, które choć zazwyczaj rozpuszczone, od czasu do czasu spływają na jej plecy kaskadami loków. Niekiedy splata je w warkocz. Zazwyczaj ubiera się w sukienki. Często ma na sobie płaszcz, nieco znoszony, w którego kieszeniach kryją się różne przydatne drobiazgi.
Erufailë ma skrzydła, które dostała od drozda polimorfa, na jednej z misji Zakonnych. Kiedy je złoży, przypominają pelerynę, którą może zdejmować. Zamachnięcie jej skrzydeł wzbudza potężny podmuch wiatru, który potrafi wywołać niezły bałagan, cyklon. Taki podmuch ma naprawdę potężną siłę, ale nauczyła się już to kontrolować. Nie nauczyła się za to jeszcze na nich latać, choć ma nadzieję, że pewnego dnia to nastąpi.
Raczej miła i spokojna, otwarta, ale bywa także skryta i zdystansowana; czasem porywcza, to znów cicha. Bywa nieprzewidywalna i przewrotna. Trudno stwierdzić jednoznacznie, co się w niej kryje.

Ostatnio edytowany przez Erufailë (2010-06-21 01:53:58)


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=35

"Wciąż się śmiejesz, lecz coś tkwi poza tym
Patrzysz w niebo na rzeźby obłoków
Przecież ja jestem i niebem, i światem
Sam mi mówiłeś zeszłego roku
"

Offline

 

#17 2010-06-14 23:03:20

 Sammy

Człowiek

status samowski@aqq.eu
957173
Zarejestrowany: 2009-08-13
Posty: 375
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Motykarz
Totem: Niedźwiedź

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Sammy
Rasa: Ludzie
Wiek: 23
Profesja do której pretenduję: Motykarz
Charakter: Socjopata
Cel: Wyszkolony by walczyć. Szuka mordercy swojego nauczyciela, jednak wie, że bez skutku.
Totem: Niedźwiedź
Umiejętności: Walka wręcz , Taniec cienia
Ekwipunek: Noże, Guan-dao, Brzytwa
Złoto: 50 dukatów
Historia: Jego pamięć sięga czasów, gdy był sierotą. Wówczas został przygarnięty w wieku trzech, może czterech lat, przez jednego, z nauczycieli szkoły Motykarzy. Przez wiele lat nie wypowiedział ani jednego słowa, ciężko trenując walkę. Aż w końcu zobaczył podróżujący zespół taneczny. Od razu taniec go zafascynował. Z początku chciał uciec, lecz porzucił szybko ten pomysł z racji tego, że miał dopiero 7 lat. Dowiedział się, że szef całego zespołu ma na imię Sam, zupełnie jak jego nauczyciel i bliski opiekun. W końcu, przy ponownej próbie dowiedzenia się jego imienia, chłopak odpowiedział "Sammy". Zdziwiło to wszystkich, że dopiero po takim czasie chłopak przemówił. Jednak to nie dawało mu szczęścia. Nie mógł się z nikim dogadać, oprócz nauczyciela walki i szefa tancerzy. Owy szef również stał się jego nauczycielem, uczył go sztuki tanecznej. Cały tydzień ciężko trenował walkę, z początku kijem, później piką i w ostateczności Guan-dao. Opanował ten styl do perfekcji. Również nie obijał się w sprawie walki wręcz. W ostatnie dni tygodnia chodził na lekcje tańca. Tak mijał jego żywot-na nauce tańca i walki w osamotnieniu. Aż w końcu, gdy miał 19 lat i jego umiejętności nie były tak kiepskie,  nauczyciel walki dowiedział się o jego treningu tańca. Zdziwiło go to bardzo, bo skoro przez tak długi czas nie wiedział, to dla czego akurat teraz się dowiedział. Jednak nauczyciel pozwolił mu na to, jednak przestrzegł go przed tym, by nikomu nie zdradzał tego sekretu. W późniejszym czasie również o treningach walki dowiedział się trener tańca. Zauważył to, gdy Sammy zaczął chodzić z broniami przy pasie. I w tedy tancerz wydał mu swój sekret. Okazało się, że Sam (nauczyciel tańca) był wojownikiem wyspecjalizowanym w tańcu cienia. Przez następne 4 lata Sammy uczył się tej sztuki i o dziwo uczył się jej znacznie szybciej, niż tańca i walki oddzielnie.  W końcu o jego małym sekrecie dowiedział się inny nauczyciel szkoły Motykarzy, którego Sammy bardzo nienawidził, z resztą z wzajemnością. Poszedł on i z zimną krwią zabił nauczyciela tańca. Gdy chłopak poszedł na trening zastał owego nauczyciela stojącego nad zwłokami nauczyciela tańca. Sammy stał długo i przyglądał się im. W końcu nauczyciel odwrócił się w jego stronę i z takim samym zdziwieniem przyglądał się mu. Chłopak tylko zacisnął pięści i powiedział "Zapamiętam cię, znajdę i zabiję". To był ostatni raz, gdy widziano go w jego "rodzinnym" mieście. Wyruszył w podróż z Guan-dao, nożem i brzytwą, której używa do golenia, jak i do zabijania. Dzień później, w położonej niedaleko wiosce, dowiedział się, że jego nauczyciel walki został zamordowany w ten sam sposób, co nauczyciel tańca. To jeszcze bardziej podsyciło jego nienawiść do całego otoczenia. Chciał wrócić, jednak wiedział, że stałby się kolejną ofiarą.
Opis postaci: 23 letni, średniej postury mężczyzna. Ma czarne, niezbyt długie, ale też nie za krótkie włosy. Wcześniej był ogolony na łyso. Twarz ma ogoloną.


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=53
http://i47.tinypic.com/28v584m.jpg
Come on, come on,
Sammy's waiting!
I want you bleeders!

Offline

 

#18 2010-06-14 23:54:33

 Sulam

http://tnij.org/hg3xhttp://tnij.org/hg3y

7506594
Skąd: Gdańsk
Zarejestrowany: 2008-08-15
Posty: 856
Punktów :   
Rasa: Elf
Profesja: Nekromanta
Praca: Dziekan Szkoły Magii
Totem: Bóbr
Zwierze: Stado martwych służących

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Sulam
Rasa: Elfy
Wiek: 63
Profesja: Nekromanta
Charakter: Ciekawski
Cel: Odrodzenie Rodu Al'berol
Totem: Bóbr
Umiejętności: Podstawy medycyny , Czytanie i pisanie
Ekwipunek: Miecz, Zestaw medyczny, Pióro, atrament i pergamin, Wygodna, hebanowa laska, o złotych zdobieniach z motywem winorośli i srebrnej gałce.
Złoto: 50 dukatów

Historia: Sulam nie zawsze był Nekromantą, ba! był wręcz w pewnym momencie tworem przeciwnym. Urodził się w Witorsen, ogromnej puszczy pokrywającą północno-wschodnią część Terry. Był pierwszym elfem od pokoleń, którego wysłano do szkoły magii. Elfy z rodu Al'berol odczuwały ogromny strach przed magią, gdyż uważały ją za zdradliwą i mieszającą nawet najszlachetniejszym istotom w głowie, jak na przykład wielkiemu czarnoksiężnikowi Malusowi Czarnemu Krukowi, przodkowi Sulama, który doprowadził wraz ze swoim bratem Mendriadokiem do Wielkiej Schizmy, dzielący ród Al'berol na dwie części. Stąd geneza imienia "Sulam", który miał być przeciwieństwem "Malusa" (gdy napisze się "Malus" wspak wychodzi "Sulam" a na dodatek nawet ładnie brzmi). Wychowany został nie na indywidualistę, lecz na trybik służący w imię rodu i dla rodu, z resztą jak każdy członek Al'berol.  A więc Elf od najmłodszych lat, a dokładniej od szóstego roku życia, spędzał swój czas w Szkole Magii, studiując ją z dziecięcą wręcz ciekawością i zapałem. Wpojono mu kilkanaście zasad "dobrego" czarodzieja, które kultywuje do dziś na przykład abstynencję. Po dwudziestu latach nauki stał się młodszym inkwizytorem, człowiekiem który był świadkiem przesłuchań, zbierał i zapisywał informacje. Spisywał się w tej roli dobrze. W wolnych chwilach chodził na kursy z medycyny i alchemii, które zakończył po pięciu latach stając się dość wprawnym medykiem i nie najgorszym alchemikiem. Podczas jednego z pojedynków doznał mocnego i nieodwracalnego poparzenia lewej dłoni. Gdy ukończył  pięćdziesiąt dwa lata, jego rodzinne strony najechało barbarzyńskie plemię ludzi, wybiło cały ród Al'berol, miesiąc przed Belorianem, największym rodowym świętem. W tym czasie elf studiował spokojnie swoje zwoje i księgi. Gdy doszła do niego nowina o śmierci krewnych, Sulam porzucił szkołę i wrócił do Witrorsen. Tam przeszukując zgliszcza siedziby rodowej znalazł księgę spisaną przez Malusa Czarnego Kruka, poświęconą nekromancji i wielu innym tajnikom magii, zwłaszcza tej tak zwanej "mroczniejszej" odmianie. Przeczytawszy o zaklęciu wskrzeszenia Sulam postanowił stać się Nekromantą, by odzyskać utraconą rodzinę. Gdy ta wiadomość obiegła puszczę, inkwizycja zaczęła na niego polować. Dzięki pomocy Tyoriusa, kapłana Morra Pana Losu, jego najlepszego przyjaciela, Nekromanta zdołał uciec z puszczy. Po dziesięciu latach tułaczki zawędrował do Zakonu Światła i tam osiadł na stałe. W wieku sześćdziesięciu trzech lat został dziekanem Szkoły Magii, po odejściu swojego mistrza na Zakonie, Zefira. I póki nie karzą mu nosić głupiej spiczastej czapki, zapewne będzie kontynuować to zajęcie.

Opis Postaci: Blady (wręcz biały) kolor skóry, jasne blond włosy, 183 cm wzrostu, szczupły, granatowa szata, ozdobiona na piersi srebrnym drzewem z gwiazdami miast liści, z kapturem, zabandażowana lewa dłoń, u prawej dłoni odcięty piąty palec, smutne błękitne oczy, wysoki, odstrzelone lewe ucho (stara się ukryć ten fakt, zasłaniając włosami).Sulam jest inteligentny, bardzo lubi zdobywać wiedzę, pojętny, posiada talent magiczny, potrafi się poświęcić dla sprawy (zwłaszcza jeżeli mu się za to płaci) i uprzejmy, szczególnie wobec elfów, szczególniej wobec elfek. Posiada jednak liczne wady. Jest podatny na podszepty mrocznych mocy, nienawidzi ludzi, miewa huśtawki nastrojów. Jest z niego skąpiec i materialista, uważa, że cel uświęca środki ale tylko gdy chodzi o cel, który sam chce osiągnąć, nie lubi kiedy wytyka mu się błędy i nie cierpi gdy ktoś się do niego zwraca z prośbą w postaci groźby.


Karta Postaci
Bo najważniejszy w życiu jest pomysł, reszta przyjdzie sama
http://zakonopedia.boo.pl/promocja/userbar4.png

Offline

 

#19 2010-06-15 00:09:41

 Mangel

http://tnij.org/gbnehttp://tnij.org/gb0f

status mangel@aqq.eu
7659312
Call me!
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-08-26
Posty: 1762
Punktów :   
Rasa: Anioł
Profesja: Dowódca gwardii Avarone
Praca: Mistrz Zakonu
Totem: Gryf
Zwierze: Żywiołak many
WWW

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Cała pierwsza strona (poza Chadem, którego KP raczej nie nadaje sie do przenosin) została przeniesiona. Jednocześnie informuję, iż istnieje już producent leków i jedzenia, więc nie macie się o co martwić.
Przeniesione zostały też wszystkie zaklęcia i mogę śmiało powiedzieć, że cholera mnie trafi jak tym razem się coś znów nie uda. Odnośnie miniKP i NPC, te pola będą poprawione, przesunięte na dół, a miniKP zostanie powiększone (jako pole do wpisywania tekstu), jak np Historia.
Jutro przeniosę kolejną porcję KP!

PS Dziękuje Sulamowi i wszystkim innym za pomoc. M.


http://tnij.org/hdnq

Pamiętaj Guest, anioły widzą wszystko.

Offline

 

#20 2010-06-15 08:55:07

Jack Tors

Mieszkaniec stolicy

Zarejestrowany: 2010-06-12
Posty: 42
Punktów :   
Rasa: Duch
Profesja: Zwiadowca
Praca: Zwiadowca
Totem: S=5 W=5 Sz=5 M=5 I=5 U=0 Doś=0

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

No to mimo, iż jestem nowy to piszę ^^
Imię: Jack Tors
Rasa: Duchy
Profesja do której pretenduję: Zwiadowca
Zawód: Zbieracz
Charakter: Ciekawski
Cel: Pomoc żyjącym, oraz gnębienie złych...
Umiejętności: Znajomość tortur , Czytanie i pisanie
Ekwipunek: Sztylet, Bomby dymne, Duchowy talizman
Złoto: 50 dukatów
+50 na początek
Wiek: 30
Totem : Ptak Ti
Historia:
Historia Jack'a rozpoczyna się w małej wiosce zwanej Polaris, która zamieszkiwana jest przez elfy krwi czystej. Jak wiadomo nielicznym Jack był przeważnie radosnym wysportowanym elfem. Swoje dzieciństwo i okres dojrzewania zawsze wspomina dobrze, a w szczególności swoje 20 urodziny na których to poznał miłość swojego życia. Jakiś czas po poznaniu się Jacka z Kairą bo tak nazywała się jego miłość pobrali się. Niedługo było czekać aż Kaira urodziła pierwszego i jak się okazało jedynego synka Jacka. Mały elf otrzymał imię Nathan po swoim dziadku od strony matki. Pewnego dnia Jack wraz z synem, który miał już 7 lat wybrał się na spacer nad jeziorko leżące niedaleko ich domu. Gdy Nathan pokazywał ojcu nową sztuczkę, której nauczył go kolega ten poczył ogromny ból serca i upadł na ziemie. Odwrócony syn zajęty był przygotowaniem sztuczki by zauważyć nieprzytomnego ojca leżącego na ziemi. Gdy dziecko ujrzało ojca zwołało szybko pomoc lecz na darmo. "Jack Tors zmarł na zawał.." Wieści rozległy się szybko tylko jeden fakt został nieporuszony. Że duch elfa wciąż krąży po świecie.
Opis postaci:
Jego postać astralna różni się nieco od jego wyglądu za życia. Jako duch przybiera postać wysokiego elfa o lekko brązowej cerze oraz długich białych włosach które prawdopodobnie jako jedyne postarzały się wraz z jego duchem. Ubrany jest w niebieski płaszcz z dużym kapturem, który nosi na głowie.

Ostatnio edytowany przez Jack Tors (2010-06-15 17:09:13)

Offline

 

#21 2010-06-15 17:03:30

 Ireth

http://tnij.org/gg6f

2121920
Skąd: TriCity
Zarejestrowany: 2007-07-11
Posty: 1530
Punktów :   
Rasa: Człowiek (polimorf)
Profesja: Posłaniec
Praca: Pomocnik Sędziego
Totem: Koń
Zwierze: Xnifs - Dajm

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Ireth Mia Delago
Rasa: Ludzie (Polimorfy)
Wiek: 22 lata
Profesja: Posłaniec
Charakter: Ciekawski/Naiwny
Cel: Znaleźć jakiś porządny cel w życiu
Totem: Koń
Umiejętności:
-Jazda na wierzchowcu 
-Czytanie i pisanie
-Tresura zwierząt
Ekwipunek:
-Sztylet
-Ubranie polimorfa
-Duchowy talizman
-Ostrze Notap (otrzymane od Mistrza)
-Talizman: Szamański Bębenek (otrzymany od Mistrza)

Zwierzę: Xnifs
Złoto:
+50 dukatów (na wstęp)
+50 dukatów za pracę u Sędziego
---------
100 dukatów

Historia: Zaznaczyć należy, że Ireth nikomu nie wyjawiła pełnej i do końca prawdziwej historii. Zapytana zawsze coś na poczekaniu zmyśla, choć niektóre przytoczone przez nią fragmenty są zgodne z rzeczywistością.

Do przybycia na włości Zakonne  skłoniło ją tak naprawdę jedno wydarzenie.
Zapowiadał się nudny jesienny wieczór, niebo może i było zachmurzone, ale stan ten utrzymywał się już od kilku dni i nikt nie miał już nadziei, że chmury te w końcu przyniosą życiodajny deszcz. Było ciepło i duszno, powietrze było lepkie jak zazwyczaj przed burzą. Nie przeszkadzało to Ireth i jak każdego innego dnia chodziła po lesie bez żadnego konkretnego celu. Wiedziała, że jest inna ze względu na swoje zdolności i starała trzymać się na uboczu, z dala od dużych ludzkich skupisk.
Miała się spotkać ze swoją siostrą Mią, przy rzece, potem razem miały wrócić do domu. Mia miała wracać z sąsiedniego miasteczka z pracy, jak każdego innego dnia. I wszystko skończyłoby się zwyczajnie i jak zawsze, gdyby nie to, że Mia dosłownie się rozpłynęła w powietrzu. Ireth praktycznie była na miejscu, widziała i rzekę i most i swoją siostrę, a chwilę później była tylko wzburzona woda, deszcz i wiatr, znikąd. Siostry od tamtej pory ani razu nie widziała, a wszyscy, których o nią pytała zachowywali się tak jakby taka osoba nigdy nie istniała. Ireth nigdy się z tym nie pogodziła i wydarzenie to na zawsze odbiło się na jej psychice. Kilka tygodni po zniknięciu pod osłoną nocy odeszła ze swojego rodzimego miasteczka i udała się na zachód do miejsca, które znała pod nazwą ‘Zakon Światła’ jedynie z opowiadań. Tam miała nadzieję znaleźć jakieś odpowiedzi.
Już podczas podróży doszła do wniosków, że jest magnesem dla różnych większych i mniejszych przykrych wydarzeń. Już pierwszego dnia pogubiła wszystkie pieniądze, następnego jej wierzchowiec został okulawiony w taki sposób, że cudem udało jej się go sprzedać za kilka groszy. Wędrowała na piechotę, coraz częściej nocą używając swojej drugiej postaci.
Na Zakon przybyła pod postacią uskrzydlonego wilka (kolejny pechowy dzień z życia polimorfki, a jak wiadomo dużo jest magów co lubią eksperymentować), szybko jednak pozbyła się osobliwego kamuflażu i zaczęła nowe życie jako Zakonniczka. Tu też poznała Ekenę, inną polimorfkę, choć nie obyło się bez odrobiny braku szczęścia. Próbując ją okraść dostała solidnego kopa w głowę, po którym pamiątkę nosi do dziś.
Na włościach przeżyła wiele przygód, od tresury ptaków (w czym sprawowała się całkiem nieźle) poprzez kilkukrotne zaklęcie w zwierze (Ekena i Jaroo też lubili bawić się eliksirami) aż do odkrycia, że polimorfia jest bardzo rzadkim dziedzictwem, a jej przyjaciółka Ekena jest królową całej rasy.
Poświęciła dosłownie całe swoje życie działalności dla Gwiezdnej Wieży, nigdy jednak nie zapominając o prawdziwym celu przybycia tu. Zginęła kilka dni po wielkim pożarze w stajniach zakonnych, od odniesionych ran. W ciszy pochowała ją wiedźma Silver zabezpieczając ciało przed wskrzeszeniem, niedostatecznie jednak.
Do życia powróciła dzięki działaniu Nekromanty Sulama, wciąż jednak nie wie w jakim celu znów jest na tym świecie.

Opis postaci: Ireth jest niewysoką, drobną kobietą o kruczoczarnych włosach. Z tłumu wyróżniać ją może jedno błękitne pasemko (pamiątka po dawnych czasach, której nigdy nie mogła się pozbyć) jak i oczy w kolorze piasku.  Nigdy nie należała do osób o końskim zdrowiu co widać na pierwszy rzut oka. Cerę ma raczej ‘mocno’ bladą, co podkreśla jeszcze fakt, że ubiera się z zasady w ciemne rzeczy.
Dzięki magicznym wariacjom zamiast jednej postaci zwierzęcej może przybrać aż trzy: wilka, orła i myszy, choć mimo wszystko najczęściej przebywa w formie wilka. Wszystkie te formy kolor futra/piór mają taki sam jak włosy polimorfki.


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=42
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój...

Offline

 

#22 2010-06-15 23:10:15

 Kraght'nar

http://tnij.org/gcaphttp://tnij.org/hb83Smoczy Sędzia

849959
Zarejestrowany: 2007-11-22
Posty: 1687
Punktów :   
Rasa: Czarny Smok
Profesja: Sędzia
Praca: Zakonny Sędzia
Totem: Ptak Ti
Zwierze: Astaroth i Wodnik

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Kraght'nar

Rasa: Czarny Smok

Profesja: Zakonny Sędzia

Charakter: Cyniczny

Cel: Cały czas do przodu...

Umiejętności rasowe (nie powinno się tego pisać, bo to a każdy smok, za wyjątkiem skóry, ale żeby uniknąć niedomówień...):
- latanie
- zianie ogniem (najmocniejszy spotykany ogień)
- gorąca skóra (baaaardzo)
- umiejętność mówienia po smoczemu
- rozumienie języków smoczych i wspólnego
- gadzia regeneracja
- kompletna niewrażliwość na ogień
- łuski gwarantujące dobrą ochronę

Umiejętności nabyte i tymczasowe:
- polowanie
- skradanie się (chociaż się z tego nie korzysta...)
- pisanie i czytanie
- mistrzowska walka bez broni
- i beznadziejna z czymkolwiek
- (znajomość prawa)

Ekwipunek: Ubranie polimorfa, Pióro, atrament i pergamin, Kości do gry

Złoto: 350 dukatów
Przychody:
- 50 - na początek
- 300=100*3 - praca
- 70=20+30+20 - podatki (przekazywane od razu Ireth - patrz. "dla Ireth za pracę" w Odchodach)
Odchody:
- 70=20+30+20 dla Ireth za pracę

Wiek: 462

Totem : Ptak Ti

Historia: Historia spisana w forum. ;)

Opis postaci: Jako smok: stereotypowy czarny smok.
Jako człowiek: Chudy człowiek, włosy długie białe jak mleko. Podobnie skóra. Oczy zielone, odbijające światło lekko żółtym kolorem. Ubranie: buty wysokie zapinane rzemieniami, spodnie, koszula, kurtka, płaszcz, rękawice zapinane na rzemienie, sięgające po łokcie i podbite ćwiekami. Buty, pas, koszula i kurtka są zdobione mirhitem. Ponad to we wszystko wplecione są nici, a strój jest wykonany z cienkiego i lekkiego materiału nieznanego pochodzenia.

Zwierzę: Wodnik (przylep u nogi) i Astaroth (karta poniżej - oryginalna, niezmodyfikowana)

- - -

Imię: Astaroth

Rasa: Srebrny Smok

Profesja: Wychowanek Ekeny i Kraght'nara/Smoczątko

Charakter: Chaotyczny

Staty: po 5

Doświadczenie: 3%

Wiek: 2 lata

Umiejętności rasowe:
- latanie (a raczej podlatywanie - niezdolny do lotów długodystansowych)
- zionięcie ciemnością
- widzenie niezależne od oświetlenia
- doskonała koordynacja ruchowa
- niezwykła szybkość (przez duże "S")
- zmiana w człowieka
- rozumienie języków: smoczych i wspólnego
- miękkie łuski niedające zbyt dużej ochrony
- gadzia regeneracja
Umiejętności nabyte i tymczasowe:
- polowanie
- analfabetyzm
- mowa TYLKO w gadzim smoczym (syki, warknięcia, itp.)
- dopiero uczy się walczyć
- znane bronie:
   - sztylety (podstawy)

Zalety: szybkość, sprawność, zianie ciemnością, regeneracja

Wady: "Przecież to jeszcze dziecko!", bardzo duża podatność na jakiekolwiek obrażenia, zmiennocieplność

Wygląd:
Jako smok: typowy Srebrny Smok wielkości psa (sięga nieco powyżej kolan). Szczegóły w "O smokach".
Jako człowiek: cztero- pięcolatek. Skóra czarna o delikatnym metalicznym połysku poprzecinana siecią srebrnych nici. Włosy srebrne.
Ponadto w każdej postaci jego ruchy zostawiają za nim ślad szybko rozwiewającego się cienia. Powstaje on nawet w wyniku najlżejszego poruszenia, co sprawia wrażenie, jakby parował. Oczy całkowicie białe, pozbawione źrenic, tęczówek, itp.

Ekwipunek:
- Ubranie (koszula, spodnie, wysokie buty. Całość czarna i wykonana z lekkiego materiału nieznanego pochodzenia)

Złoto: Wspólne z Kraght'narem (kieszonkowe)

Aktualne obrażenia: Brak

Ostatnio edytowany przez Kraght'nar (2010-06-19 20:59:06)


Lecz tylko jeża przelecieć się nie da...

http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=56

Offline

 

#23 2010-06-16 14:07:55

Lucjusz

Mieszkaniec stolicy

Zarejestrowany: 2010-05-31
Posty: 17
Punktów :   

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Lucjusz
Rasa: Ludzie
Profesja do której pretenduję: Opiekun Ruin
Charakter: Metodyczny
Cel: Rozwiązać chociaż ułamek zagadek wrzechświata...
Umiejętności: Pisanie i czytanie, Liczenie
Ekwipunek: Pióro, pergamin i atrament, Fajka, Kości do gry
Złoto: 50 dukatów
Wiek: 76
Totem : Formit
Historia:
              Lucjusz właściwie sam nie wie, gdzie się urodził. Właściwie to nie wie, ale przeczuwa sercem, że musiał się uodzić nad morzem. Zawsze kochał szerokie i piaszczyste plaże, delikatnie kołyszące fale, które w parę sekund mogły zmienić się w przerażający sztorm...
   Nie zna swoich rodziców. Wie o sobie tylko tyle, że został znaleziony w pobliżu skał nadmorskich, zawinięty w koc i płaczący. Na piasku widac było ślady walki, jednak nie znaleziono zadnego ciała. Jakże okrutna musiała być istota, która zostawiła na pastwę losu niewinne i bezradne niemowlę...
   

-Bardzo Dobrze, Lucjuszku! Kochasz czytać, prawda? - zapytał 9-cio letniego chłopca siwy staruszek, osobisty nauczyciel. Tak, Lucjanek miał szczęście. Znaleziony został przez służkę na zamku króla, który zawsze pragnął syna. Na nieszczęście dynastii nie miał on potomka płci męskiej, dlatego też przyjął niemowlę jako dar od bogów.
- Tak, książki są bardzo ciekawe! Tyle historii, poglądów i histori spisanych w postaci maleńkich szlaczków! - odpowiedział zafascynowany i niezwykle przejęty chłopiec.

- Ojcze... Morze jest takie piękne... - powiedział zamyśłonym i cichym głosem 16-sto letni młodzieniec starego, ale krepego i postawnego mężczyzn w koronie.
- Tak, morze jest piękne... - potwierdził cicho i zamknął oczy. - Dobrze, że w naszej letniej rezydencji jest tylne wyjście.. Inaczej siedzielibyśmy otoczeni przez gwardię głupich strażników! - dodał rozbawionym głosem i uśmiechnął się szeroko.

- Książę! Twój ojciec... - powiedziała osobista pokojówka Lucjusza, jego najlepsza przyjaciółka. Lucjusz wiedział, że podkochiwała się w nim potajemnie, a on wolał się poświęcić nauce.
- Sprawiedliwi zawsze będą świecić po śmierci... Ich światło nigdy nie zgaśnie...

   Na wielkie szczęście Lucjusza, królowi dwa lata po przyjęciu wychowanka, królowa urodziła mu syna. Lucjusz mógł spokojnie poświęcić się nauce i zgłębianiu różnych filozofii. Po kilkunastu latach nauk postanowił, ze teraz będzie uczył się od ludzi, poprzez obserwację. Tak przynajmniej tłumaczył swoją podróż wszystkim znajomym na zamku. Tak naprawdę, to w jego sercu zabłysnęła iskierka tęsknoty za zabawą, przygodą, a przynajmniej dobrym towarzystwem.



Opis postaci: Wysoki i dość dobrze zbudowany mężczyzna w sędziwym wieku. Długa siwa broda, długie białe włosy otaczają jego szlachetną twarz w ramkę czasu. Oczy, mimo podeszłego wieku, błyszczą młodzieńczym zapałem. Uśmiecha się często uśmiechem przyjaznym i serdecznym. Nos ostry a ruchy często niezgrabne. Jest przyjaźnie nastawiony do wszystkich ludzi, często żartuje.

Offline

 

#24 2010-06-16 17:13:11

Gerald

Mieszkaniec stolicy

2942346
Zarejestrowany: 2010-06-14
Posty: 7
Punktów :   
Rasa: Żywy wampir
Profesja: Tropiciel
Praca: Brak
Totem: Dzik
Zwierze: Brak

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Gerald
Rasa: Żywe Wampiry
Profesja do której pretenduję: Górnik
Charakter: Szaleniec
Cel: Zapełnić swoją sakwę i toczyć mroczne życie.
Umiejętności: Jazda na wierzchowcu, Podstawy medycyny
Ekwipunek: Miecz, Sztylet, Lekka kolczuga
Złoto: 50 dukatów
+50 dukatów na start
Wiek: 23 ,Totem : Dzik
Historia: Kiedy się urodziłem moje plemię uciekało w góry przed ciemiężcami. Wkrótce powoli zaczęły umierać najsłabsze osoby- w tym moja matka. Zostałem tylko z ojcem. On jednak- jak wielu innych- nie pozostawił zwłok swej żony- mojej matki. Wziął ją na swe ramiona i szedł dalej. Wkrótce znaleźliśmy się na równinach. Nasz wódz zarządził rozbicie obozu... a dokładniej schowania się w jaskiniach. Miałem wtedy siedem lat bardzo chorowałem ale i tak miałem szczęście bo większość osób w moim wieku umierało z głodu. Nie było tu nic do jedzenia ponieważ byliśmy prawie na szczycie góry. W końcu mój ojciec pogodził się ze śmiercią matki i... odgryzł jej pierś i dał mi kawałek- bardzo niechętnie włożyłem go do ust ale wiedziałem, że nie mam wyjścia. Każdego dnia zjadaliśmy kawałek, aż pewnej nocy przyśnił mi się koszmar... straszliwy koszmar- ja i mój ojciec zamieniliśmy się w potwory i zaczęliśmy mordować a potem zjadać naszych współplemieńców- na szczęście to był tylko sen. Ale z czasem całe plemię zaczęło żywić się zmarłymi bliskimi. Pewnego dnia zauważyłem, że moje kły są nienaturalnie długie... uświadomiłem sobie co się ze mną stało- zostałem wampirem . Musiałem z tym jakoś żyć. Niestety gdy zauważył u siebie to mój ojciec... nie wytrzymał, odebrał sobie życie. Nie mogłem dłużej gościć w obozie krwiopijc jaką sam się stałem. Zszedłem z góry i zacząłem biec przed siebie. Biegłem przez lasy i pustynie i czasem odwiedzałem osady i miasta a gościnni ludzie obdarowywali mnie chlebem i winem które zaspokajały mój głód. Dziwiło mnie, że słońce mnie nie parzy, czosnek nie odstrasza i przede wszystkim nie czuję potrzeby picia krwi - wampiry o których czytałem dużo różniły się ode mnie. Ale biegłem dalej mijały lata,wiosny,jesienie,zimy, aż w końcu trafiłem na zakon... pomyślałem, że może tutaj odszukam odpowiedzi na wszystkie pytania.
Opis postaci: Żywy wampir. Mężczyzna o wzroście 183cm. Nie jest zbyt muskularny ale też nie jest z  niego szkielet (30cm w bicepsie). Jego włosy są koloru ciemno brązowego... prawie czarnego. Przez jego prawe oko przechodzi szrama. Jak każdy wampir ma długie kły. Na ustach nosi chustę aby ukryć blizny i.. kły.

Ostatnio edytowany przez Gerald (2010-06-16 17:13:34)

Offline

 

#25 2010-06-17 13:47:21

 Penemir Fihaon

Mieszkaniec stolicy

7222414
Skąd: W oddali.
Zarejestrowany: 2010-05-31
Posty: 99
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Łotrzyk / Skrytobójca
Totem: Windigo

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Penemir
Rasa: Ludzie
Profesja do której pretenduję: Łotrzyk\Skrytobójca
Charakter: Ciekawski
Cel: Odnalezienie brata.
Umiejętności: Taniec cienia , Kradzież kieszonkowa
Ekwipunek: Sztylet, Lekka kolczuga, Wyciąg z gryfiej jemioły zmieszany z korzeniami końskiej stokrotki (trucizna)
Złoto: 50 dukatów
Wiek: 20 ,Totem : Windigo
Historia: Urodzony w biednej,małej prowincjonalnej rodzinie.Ojciec Penemira był rolnikiem.Umiał jednak sporządzać trucizny i w szybkim czasie został mimowolnie zwerbowany do bandyckiej kasty.
Jego matka,przeciętna gospodyni zajmowała się domem i polem.Brat należał do bardzo brutalnych skrytobójców,i to on wciągnął w to Penemira.Nauczył go wszystkich sztuczek,walki sztyletem i ukrywania się w cieniu.Pewnego dnia brat zniknął a gdy wrócił do domu jego pola były spalone a matka powieszona.Penemir zabrał to,co zostało i wyruszył w podróż by odszukać brata.Aż pewnego razu natkną się na .... Zakon.
Opis postaci:  (Zewnętrzny) Niski,około 1,60 m. Lekko chudy,o długich zwinnych palcach ,krótkich szybkich nogach,kruczo czarnych włosach,mrocznej tajemniczej twarzy.Jest praworęczny.

Ubranie ciągle miał te same,a z racji jego umiejętności krycia się unikał po drodze jakichkolwiek starć.
Penemir ma na sobie lnianą koszulę,na którą naciągnięta jest lekka kolczuga.Kolczuga została staranni ukryta pod skórzanym strojem jednoczęściowym.Na plecy zarzuconą ma zieloną,maskującą pelerynę z kapturem.Na rękach ma rękawiczki tego samego koloru i materiału.
Przy prostym pasie po lewej stronie znajduje się sztywna pochwa na sztylet.Po drugiej zaś przypięta jest fiolka z trucizną.

Charakter:

Na pierwszy rzut oka Penemir wydaję się czarnym,ciężkim do rozpracowania typem.
Lecz gdy pozna się go lepiej okazuję się całkiem uprzejmy.
Niestety osoba ta niema honoru,choć umie się zachować.
Zrobi wszystko by postawić na swoim.Bez wahania wbija nóż w plecy.
Penemira bardzo interesują inni ludzie.Gdy już kogoś pozna,uwielbia pytać i poznawać.
Lubi dużo wiedzieć o swoim towarzystwie.
Penemira szczególnie intrygują Elfy.Uznaje ich wiedzę i piękno.Rozumie,że to szlachetna rasa,więc
zdolny byłby nawet bić jej pokłony.

Offline

 

#26 2010-06-17 22:31:54

Eberes

Mieszkaniec stolicy

Zarejestrowany: 2010-04-10
Posty: 74
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Tancerz cienia
Praca: Bezrobotny
Totem: Ptak Ti

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Eberes Tallaoth
Rasa: Ludzie
Profesja do której pretenduję: Tancerz Cienia
Charakter: Psychopata
Cel: Brak wyraźnego celu. Do zakonu przybył wiedziony zainteresowaniem chaosem. 
Umiejętności: Znajomość tortur , Kosmetyka ciała
Ekwipunek: Sztylet, Lina, Bomby dymne
Złoto: 50 dukatów
Wiek: 18 ,Totem : Ptak Ti
Historia: Eberes, jak przystało na dość młodego wędrowca nie ma długiej historii. Jedynym wartym wspomnienia faktem jest jego pochodzenie. Otóż ród Tallaoth, niegdyś dumnie stanowił władzę w małej prowincji Plaserra, otaczając poddanych troską i miłością przez niemal dwa stulecia. Jest to ród w której żyłach płynie szlachetna, królewska krew najdzielniejszych z ludzi. Jednak  przez dworskie gierki, stanęli przed następującym wyborem: Udać się na wygnanie lub wszcząć bunt(ludzie oczywiście by ich poparli). Jednak mając świadomość jak wielką ceną byłby okupiony bunt, ówczesny władca, ojciec Eberesa, Garrst Tallaoth wybrał wygnanie. Odtąd słuch po nich zaginął do czasu, gdy Eberes Tallaoth zjawił się u wrót zakonu. Zakonu, położonego bardzo daleko od Plaserry. Zakonu, gdzie nikt Eberesa nie znał i nie znał jego tragicznej historii.


Opis postaci: Eberes  wygląda dokładnie na tyle, ile ma lat. Jest więc już praktycznie dorosłym mężczyzną o najzupełniej przeciętnej rzeźbie ciała. Ma około 185cm i waży 74kg. Swobodnie opadające na twarz blond włosy średniej długości od czasu do czasu przesłaniają jego błękitne, szlachetne oczy. Eberes ma twarz króla. Króla, albo co najmniej jednego z najwierniejszych wasali. Emanowała z niej nie tylko szlachetność eksponowane przez błękitne oczy, ale także wysoko uniesione policzki i szeroka szczęka nadająca mu iście surowego i patetycznego wyrazu. Jedynym, co psuło w znacznym stopniu posągowy wizerunek tego „popiersia” był niekontrolowany tik nerwowy. Eberes co parę minut na dosłownie parę ułamków sekundy wysuwał język po czym szybko chował go z powrotem. Dla zwykłego przechodnia pozostawało to niezauważalne, jednak przy bliżej obserwacji ten ruch budził dziwne wrażenie. Majestatyczna twarz zawsze była wręcz pedantycznie zadbana – dokładnie ogolona o delikatnie błyszczącej i gładkiej skórze. Również połyskujące, gęste włosy musiały wymagać od Eberesa wiele troski. Zazwyczaj Eberes nosi rękawiczki, jednak ten kto zobaczy jego nagie ręce, zapewne z łatwością zauważy liczne, małe nacięcia na dłoni i w około palców. Eberes nie jest dobrze zbudowany. Jest po prostu przeciętny jak na człowieka, może z wyjątkiem klatki piersiowej która jest troszeczkę szersza niż u stereotypowego przedstawiciela tego gatunku. Ton głosu ma delikatny, ale jednocześnie niski. Wypowiada słowa cicho, jakby od niechcenia – to jednak nie niweluje całkowicie patetyczności jego tonu. Ubrany schludnie, w czarny płaszcz u samego dołu wyszywany srebrną nicą i dosyć starą mało zauważalną plamą w prawej dolnej części. Do tego ciemno brązowe luźne spodnie, skórzany pasek, szara koszula z krótkim rękawem i podróżne buty.


http://www.zakonopedia.boo.pl/karta.php?id=88

Offline

 

#27 2010-06-18 11:34:13

 Lejsu

Treser bestii

3988541
Skąd: Kamienna Góra
Zarejestrowany: 2008-01-31
Posty: 936
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Łowca/Tropiciel
Praca: Treser
Totem: Dzik

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Lejsu

Rasa: Ludzie

Wiek: 25

Profesja do której pretenduję: Treser

Charakter: Urodzony buntownik

Cel: Brak określonego celu.

Totem: Dzik

Umiejętności: Dobry kontakt ze zwierzetami, Nawigacja

Ekwipunek: Łuk krótki, Kołczan, Noże

Złoto: 50 dukatów

Opis postaci: Lejsu jest wysokim (198cm) i dobrze zbudowanym mężczyzną. Jego włosy sięgają mu kawałek za ramiona. Zawsze chodzi ubrany w czarne luźne korsarskie spodnie, czarną naćwiekowaną kamizelkę, wysokie brązowe skórzane buty i szaro-zielony płaszcz. Posiada liczne mniejsze i większe blizny na całym ciele. Posiada również wąską bliznę na lewym policzku, która zazwyczaj pali Lejsa bólem w obecności pomiotów Chaosu, co może mieć duży wpływ na jego zdolności bitewne lub całkowicie go ich pozbawić.

Historia: Pochodzi z dalekiej wioski na zachodzie zwanej Wajnganga. Gdy miał kilka lat jego rodzinę zabił Chaos, a jemu tylko udało się wyjść z tego cało, nie licząc blizny na lewym policzku. Większość życia spędził w puszczy co pozwoliło mu nawiązać dobry kontakt ze zwierzętami, które stały się jego przyjaciółmi. Nigdy nie pozwoli bez przyczyny skrzywdzić zwierząt. Tułał się wszędzie od pustyń po wielkie miasta, ale jednak ciągle puszczę uważa za swój "prawdziwy dom".
Co do śmierci jego rodziny to sam dopiero niedawno odkrył, że to Chaos jest odpowiedzialny za nią, a nie jak sądził do tego czasu - wilki. Podczas jednej z potyczek z armiami Chaosu dała o sobie znać jego blizna wywołując tym samym wizje, w których ujrzał śmierć rodziny.
Przez pewien czas do lewej strony ciała miał przytwierdzoną metalową "zbroję", która chroniła go przed potężnymi magicznymi obrażeniami. Jednak po jakimś czasie dzięki wiedźmie Silver Moonlight udało mu się jej pozbyć.

Offline

 

#28 2010-06-18 18:21:06

 Fallian De'Aray

Mieszkaniec stolicy

status fikusnykwiatek@aqq.e
7201354
Zarejestrowany: 2010-04-02
Posty: 177
Punktów :   
Rasa: Duch
Profesja: Były paladyn
Praca: Na czarno
Totem: Wąż

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Fallian De'Aray
Rasa: Duchy
Profesja: Paladyn
Charakter: Maniak
Cel: Znany tylko jemu
Umiejętności: Walka wręcz , Jazda na wierzchowcu
Ekwipunek: Miecz srebrzystych, krótkie oszczepy, stalowa tarcza, pancerz półpłytowy, lewy naramiennik, solidne skórzane rękawice, pochodnia, wyciąg z gryfiej jemioły zmieszany z korzeniami końskiej stokrotki (trucizna), złoty łańcuszek Sol.
Złoto: 100 dukatów (50 początkowych + 50 wytrzepanych ze zwłok Sol)
Wiek: 27 (rok po śmierci ludzkiego ciała)
Totem : Wąż

Historia: Urodzony w szlacheckim środowisku Fallian nie miał powodów do narzekania na braki w czymkolwiek. Nie stał się jednak rozpieszczonym bachorem, gdyż jego ojciec wychowywał go w głębokiej wierze w szczególności do boga zemsty, bo to właśnie on pomaga bronić sprawiedliwości świata i daje siły życiowe do dalszego życia. Fallian był dzieckiem ciekawym świata. Na własną rękę gromadził swą wiedzę ze starych ksiąg. Lubił wysłuchiwać legend jak i tych prawdziwych historii.
Oczywiście jak każdy młodzieniec sprawiał czasami problemy, lecz ojciec i tak był dumny ze swego najstarszego syna. W wieku siedemnastu lat młody mężczyzna stanął przed wyborem swej drogi. Mógł poświęcić się niemalże wszystkiemu, od pałania się magią do wstąpienia w zakony rycerskie. Fallian czuł jednak silne związanie i bliskość boga zemsty. Rozmawiał z nim jak z przyjacielem i czasem dostawał odpowiedzi. Czasem możliwe, że mu się tylko tak wydawało. Nieświadomy tego co się miało wydarzyć wstąpił ostatecznie do bractwa paladynów. Zajmowali się oni przede wszystkim pomocą biednym i cierpiącym, dlatego była to dobra okazja do nauczenia się rzemiosła i drobnych prac. Nie zabrakło oczywiście czasu na modlitwę. Gdy kilka lat potem nadeszły burzliwe czasy i zaistniała konieczność walki z pomiotami chaosu bractwo musiało odpowiedzieć jak każde inne. Szykowano się do dalekiej wyprawy, a potem kolejnej i jeszcze jednej. Fallian zdobył doświadczenie strategiczne i bojowe. Z zapałem i imieniem swego boga bez zawahania rzucał się w wir walki i masakrował mutanty, bandytów, nekromantów nie okazując znużenia swym zawodem. Czuł, że to właśnie jego ścieżka życiowa. Wojna ku chwale sprawiedliwości i dobru. Wiara i zapał Falliana nie zostały niedocenione i wkrótce wstapił do oddziału elitarnego. Wiele razy ratował komuś tyłek i nie dopuszczał, by ktoś musiał to robić dla niego. Czasem czuł tak wielką bliskość do boga Darkusa, że stawał się kimś więcej niż tylko człowiekiem. Był mścicielem, ostrzem zemsty, awatarem i ucieleśnionym dobrem. Gdzie tylko istniała okazja do pójścia w bój przeciw złu tam pojawiał się. Rodzina zaczęła się o niego martwić, lecz legenda i sława rosła. Fallianowi nie było dane się nią nazbyt długo cieszyć. Jego jednostka otrzymała podczas kolejnej wyprawy wymierzonej w chaos odważny jeśli nie szalony rozkaz.  Podczas bitwy pięćdziesięciu czempionów miało uderzyć w hordę mutantów. Coś w tym rozkazie było nie tak... Bez zastanowienia zaślepieni wiarą paladyni ruszyli. Szarżowali z niebywałą prędkością i siłą, a grzmot uderzenia poświęconych kopii był silniejszy od najstraszliwszej burzy. Efekt był zdumiewający. Horda została rozbita, ale sukces ten okupiony był wielką stratą. Pięćdziesięciu jeźdźców dopadło wyczerpanie jakiego jeszcze nigdy ich ciało nie przeżywało. Ich fanatyczne dusze wręcz przeciwnie były silne. Co z tego, gdy istota ludzka to zarówno cielesność i duchowość. Jedno bez drugiego nie mogło egzystować. Chaos wykorzystał to i niedobitkowie przegrupowali się. Bezlitośnie kąsali paladynów, nie mogących nawet unieść miecza. Odsiecz była w drodze. Za późno. Fallian został strącony z konia i rozszarpany przez szpony mutantów. Umierał czując spełnienie swego obowiązku i świadomy nie zmarnowania swego życia uśmiechnął się raz jeszcze.
Obudził się i czuł się dziwnie. Rozejrzał się wokół. Ze wzgórza było widać znajome pobojowisko, a sam stał na grobie. Swoim grobie. Wzgórze stało się cmentarzem. Dlaczego żył? Dlaczego jest tu sam? Ostatnią rzeczą, którą pamiętał był jego własny uśmiech i okropny ból. Chciał zabrać swój miecz z grobu, ale dłoń przeniknęła przez rękojeść. Nie rozumiał. Po kilku próbach dobył wreszcie broni. Nauczył się kontrolować swe ciało. Po rozmowach z bogiem zemsty dowiedział się, że umarł i stał się duchem. Nie uzyskiwał mimo to odpowiedzi dlaczego nie może odejść z tego świata. Bóg milczał. Długo kłócił się z własnymi myślami i Darkusem. Wreszcie uznał, że sam musi znaleźć powód. Stare życie miał odrzucić. Nie wracać w rodzinne strony. Szukać swej nowej drogi. Z resztą i tak nie miał pojęcia gdzie jest dokładnie. Był poniekąd wolny. Ruszył przed siebie, zahaczając o kilka wiosek i miast, gdzie działy się jeszcze różne rzeczy. Po roku wędrownego życia dotarł pod mury zakonu światła. W głębi duszy czuł konieczność zatrzymania się tutaj na dłużej, choć trochę.

Opis postaci: Fallian z rodu De'Aray jest wysokim, solidnie umięśnionym mężczyzną, idealnie obrazującym jego wiek dwudziestu sześciu lat, choć i czasem wydaje się być młodszym. Ma wyraziste, szare oczy i krótko ścięte, brunatne włosy. Jeśli chodzi o znaki szczególne, to jedynie spory tatuaż na prawej ręce, który przedstawia dziwne, proste wzory. Głównie czarne bransolety z zębatymi konturami.  Zna zasady dobrych manier i stosuje je gdy tylko może. Wygląda na bardzo życzliwego człowieka, nawet będąc duchem, półprzeźroczystym delikatnie szarpanym przez jakiś wiatr. Jest raczej samotnikiem, ale gdy zachodzi potrzeba służy swoim mieczem, umiejętnościami i mądrością potrzebującym. Najczęściej można go spotkać przygnębionego, tłumiącego w sobie cierpienie. Pozory czasem mylą. Fallian stara cieszyć się jego nowego "życia", traktując je jako druga szansę.

Aktualnie uzbrojony jest w stalowy, długi miecz srebrzystych, stalowa tarczę z wyżłobieniem na przytrzymanie broni podczas postawy obronnej. De'Aray ma na sobie wypolerowaną pół płytową zbroję. W miejscach nieosłoniętych są albo akcenty kolczugi, albo elementy z tkaniny (czerwonej, czasami niebieskiej). Lewy naramiennik paladyna jest znacznie większy od prawego i wznosi się on na ukos. Na zbroi- od szyi do żeber ma przewiązaną dużą połać niebieskiego materiału, która przypomina bardzo szeroki szal. Na plecach ma zaczepiony pojemnik z trzema krótkimi oszczepami. Dłonie mężczyzny osłonięte są solidnymi, skórzanymi rękawicami. Do pasa przypiętą ma pochodnię.

Ostatnio edytowany przez Fallian De'Aray (2010-07-06 11:27:01)


Karta postaci

"Nadzieja jest jak marchew, którą zawieszają koniowi przed pyskiem".

Offline

 

#29 2010-06-21 14:34:27

 Flapjack

Mieszkaniec stolicy

Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 49
Punktów :   
Rasa: Człowiek
Profesja: Mistrz Huraganu
Totem: Wąż

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Flapjack (Samvel)
Rasa: Ludzie
Profesja do której pretenduję: Mistrz Huraganu
Charakter: Egoista
Cel: Znaleźć porządną osobę na tym pieprzonym świecie.
Umiejętności: Czytanie i pisanie , M. Powietrza: Odepchnięcie
Ekwipunek: Łuk krótki, Kołczan, Fajka
Złoto: 50 dukatów
Wiek: 27 ,Totem : Wąż
Historia: Odkąd tylko pamięta, czyli od małego był... inny. Gdy był mały miał na twarzy przyszytą łatę z jakiejś szmaty (potem okazało się, że ta "szmata" jest bardzo wytrzymała). Kawałek tej łaty jest też w okolicach oka, przez co oko wygląda jak bardzo czerwona perła. Sam nie pamięta skąd ma tą anomalię. Żył przez całe swoje życie samotny. Większość albo się go bała, albo brzydziła. Rówieśnicy odrzucali go. Nawet jego właśni rodzice traktowali go jak dziwoląga, często kazali spać i jeść poza domem. W całej okolicy nie znalazł przyjaznej duszy. Przez ten cały okres samotności nauczył się nienawiści do ludzi i egoizmu. W wolnych chwilach (czyli prawie zawsze) ćwiczył strzelanie z łuku i obserwował szkołę magii, która znajdowała się niedaleko od jego domu. Najbardziej spodobała mu się Maga Powietrza. Codziennie, po kilka godzin, obserwował lekcje z ukrycia. Nauczył się w ten sposób zaklęcia Odepchnięcia. Ćwiczył je prawie zawsze, jednak postępy były marne. Pierwszy raz użył go na własnej matce, która chciała uderzyć go kawałkiem drewna. Odepchnął ją na znaczną odległość. Przy upadku złamała sobie nos. Następną osobą, na której to wykorzystał był nieodpowiedzialny nauczyciel w szkole magii. Nie spodziewał się, że chłopak przyswoił sobie to zaklęcie. Chcąc go ukarać za podglądnie lekcji, sam otrzymał karę. Zauważył tylko, jak nauczyciel uderza głową o kamień. Potem nigdy więcej o owym nauczycielu już nie słyszał. Gdy miał 19 lat zapadł w śpiączkę. Obudził się dopiero po dłuższym czasie. Czuł się... inaczej, jakby lepiej. Jednak wcale tak nie wyglądał. Pojawiło się jeszcze parę łat na jego ciele, w dodatku zamiast palca serdecznego i kciuka, przy lewej dłoni, miał drewniane protezy, przez co zaczął chodzić w czarnych jak smoła rękawiczkach. Po tym zdarzeniu jeszcze bardziej skupił się na nauce strzelania z łuku i Magii. Jednak do tych dwóch czynności doszły następne dwie. Czytanie i pisanie. Uczył się ich od pobliskiego maga, którego społeczność uważało za szaleńca. I rzeczywiście nim był. Nie mógł się z nim dogadać, jednak mag nauczył go pisania i czytania. Był on jedyną osobą, która rozmawiała z nim dłużej niż chwilę. Jednak umarł w dziwnych okolicznościach. Czyli skoczył z okna swojej wieży. Albo ktoś go wyrzucił, do dziś nie wiadomo jak było na prawdę. Wiedząc, że nic już nie uzyska w swojej marnej mieścinie postanowił wyruszyć w podróż. Miał nadzieję spotkać chociaż jednego, porządnego człowieka, jak i doszlifować swoje umiejętności, które być może komuś kiedyś się przydadzą, albo nawet uratują życie. A więc ruszył w nieznane z zakupionym przez siebie marnym łukiem, fajką otrzymaną przez maga i innymi rzeczami. Ruszył szukać prawdziwego życia, którego nigdy nie zaznał. Ruszył w poszukiwaniu informacji o swojej... chorobie? anomalii? Zwał jak zwał. Ruszył z powodu.... Ruszył dlatego, że... Można by jeszcze długo, długo wymieniać.
Opis postaci: 27-letni, umięśniony, dobrze zbudowany, mierzący około 180 cm. mężczyzna o średniej długości, czarnych włosach. Można powiedzieć, że złamałby niejednej niewieście serce. Jednak przy tym pięknym opisie trzeba dodać jeszcze liczne łaty, blizny. Na twarzy posiada jedną łatę, na szyi również jedną, na tułowiu, nogach i ramionach znajdzie się jeszcze kilka. Lewe oko ma również całe czerwone. Jednak wbrew pozorom widzi na nie. Fakt, z lekkimi odcieniami czerwieni, ale zawsze... Na dłoniach ma czarne jak smoła rękawiczki, chodzi z długim, starym i podniszczonym płaszczem, sięgającym za kolana i posiadającym kaptur. Na nogach ma długie, czarne buty na małym obcasie.
Jego prawdziwe imię to Samvel, jednak wszyscy ludzie zaczęli na niego mówić Flapjack, przez co już sam się do tego przyzwyczaił. Przedstawia się czasami jako Samvel, jednak częściej zdarza mu się przedstawić jako Flapjack.


Karta Postaci

Mówiłaś mi bym przestał palić...

Offline

 

#30 2010-06-21 19:48:14

 Ekena

http://tnij.org/gg6fhttp://tnij.org/hg3y

9730051
Zarejestrowany: 2006-08-26
Posty: 2703
Punktów :   
Rasa: Polimorfka
Profesja: Skrytobójca
Totem: Koń

Re: Czytać, bo kurcze nie wyrobimy!

Imię: Ekena
Rasa: Polimorf (formy: koń pociągowy, pantera śnieżna)
Wiek: 22
Profesja: Skrytobójca
Charakter: Cyniczny
Cel: Rozwinąć zdolności polimorficzne, przywrócić dawną sprawność fizyczną i nie dać się ukoronować
Totem: Koń
Umiejętności: (Pozostawię generator bez komentarza. Panie na M, przypomnij mi, żebym wyjaśniła Ci dokładnie, co o tym myślę.) Walka wręcz, jazda na wierzchowcu
Ekwipunek: Dwa sztylety, ubranie polimorfa
Złoto: 50 dukatów

Historia: Ekena urodziła się jako córka prostytutki, nie mając najmniejszego pojęcia, kim był jej ojciec. Straciła matkę w wieku niepełnych pięciu lat, zabitą podczas pożaru miasteczka przez skrytobójcę, który postanowił wychować dziecko na swojego następcę. Ekena przez wiele lat nie rozumiała motywów kierujących jej Opiekunem przy wyborze na ucznia właśnie albinoski, która rzucała się w oczy wśród tłumu. Do jedenastego roku życia uczyła się akrobatyki, czytania pisania, podstaw anatomii oraz warzenia mikstur, kiedy to otrzymała od Opiekuna polecenie zabicia pierwszego człowieka, co pozostało w jej pamięci na długo. Rok później umiała całkiem dobrze władać sztyletami, jednak przez albinizm miała problemy ze wzrokiem i pozostawał fakt, że wyróżniała się wyglądem. Doświadczony alchemik oraz domorosły mag zgodził się zająć tą sprawą. Na skutek niezbyt udanego eksperymentu wzrok dziewczyny poprawił się znacznie, jednak skóra, włosy oraz tęczówki z bladych stały się idealnie białe. W ciągu kolejnych lat Ekena stała się istnym profesjonalistą w swoim fachu. Przez całe życie objawiała niewyjaśniony sentyment do koni, który stał się jasny podczas pewnej ucieczki wraz z Opiekunem przed strażą miejską, ścigającą ich na wierzchowcach. Jakimś cudem Ekena właśnie wtedy, reagując na ostre polecenie nauczyciela, by coś zrobiła, zmieniła się w pociągowego konia. W wieku dziewiętnastu lat wyruszyła szukać szczęścia na własną rękę, znajdując więcej pecha i kłopotów, skończyła jako obiekt eksperymentów nad zmianą postaci, co zaowocowało dziwnym połączeniem cech jednorożca i pegaza. Uciekła, włoczyła się przez jakiś czas bez celu, aż trafiła na Mangela. Podczas wyprawy do podziemi w pobliżu Wieży, wpadła w pułapkę, która najprawdopodobniej miała przemianiać ludzi w zwierzęta, jednak jej przywróciła ludzką formę, jednak bez możliwości zmiany w zwierzę. Podczas kolejnych przygód "zdobyła" wrośnięty w palec pierścień, zmieniający ją w konia bez jej woli oraz drugi, który pozwolił jej nad tym panować, nauczyła się zmieniać w panterę śnieżną oraz urodziła siedmioro dzieci, zaś drugie tyle adoptowała. W trakcie pobytu w Zakonie wpakowała się we wszystkie możliwe tarapaty, często organizując analogiczne rozrywki innym, najczęściej Ireth, która raz odegrała rolę królika doświadczalnego dla jej eliksirów oraz dowiedziała się, że rzekomo jest jedynym dziedzicem tronu polimorfów, do czego nie ma najmniejszego zamiaru się przyznawać. Poznała również smoka Kraght'nara, który jako miłośnik mięsa z koni postanowił najwidoczniej zniszczyć życie polimorfki, która z kolejnych spotkań wychodziła z kolejnymi poparzeniami. Wreszcie albinoska, mając serdecznie dosyć upierdliwego gada, zagryzła go i zabezpieczyła silną trucizną przed wskrzeszaniem, z którą niestety poradził sobie nekromanta Adramelech. Załamana nerwowo Ekena, nie mogąc wytrzymać kolejnych walk i wiecznego bólu głębokich poparzeń, zabiła się za pomocą morderczego dla polimorfów srebra oraz trucizny, jednak została wskrzeszona przez Sulama, co tylko jeszcze bardziej nadszarpnęło jej nerwy.

Opis postaci: Dość wysoka, nieco zbyt chuda. Zarówno jej skóra, włosy sięgajace około połowy pleców, jak i tęczówki są idealnie białe. W zasadzie jedynie źrenice różnią się kolorem od całej reszty ciała, odcinając się wyraźnie czernią od jasnego tła. Mimo, że przywrócono jej wygląd z początków istnienia Zakonu, nie zdołało to przywrócić dawnego spokoju i pewnej wesołości jej oczom ani rysom. Usta często wygiete są w ironicznym uśmieszku, sprawia wrażenie bardziej dumnej, niż dawniej. Formy zwierzęce (pociągowego konia oraz śnieżnej pantery) również charakteryzują się analogicznymi cechami.

Dzieci:
Rodzone: Szóstka pólgryfów (Nuti, Sinem, Lunati, Tulimi, Wires oraz Astara), Anya (dziewczyna z rubinowymi oczami, zmienia się w smoka Baala oraz harpię)
Adoptowane: Szóstka półgryfów (gryf wymieszany z Xnifsem; Ursus, Irina, Darion, Sorra, Parrin, Arlia) oraz jeden gryf czystej krwi (Lilith)


You can dance forever
You got a fire in your feet
But will it ever be enough?
You know that it'll never be enough
You can fly and never need to land
And never need to sleep
But will it ever be enough?
You know that it'll never be enough

Offline

 

Pokaż kalendarz! Pokaż listę medyczną! Pokaż tablice ogłoszeń!


przerwynik przerwynik

Zakon rozwija się dzięki pracy Pawła Neściora aka Rudik (skrypter php i CSS), Pauliny Kwidzińskiej aka Reira (grafik i ilustrator), Andre Norton (autorka fantasy, której prace są wykorzystywane do uzupełniania świata), Hajime Kanzakiego (autora anime "Slayers", z którego również czerpiemy część rozwiązań i nazewnictwa) i wielu innych, graczach i zwykłych przyjaciołach, poświęcających swój czas i talent dla rozwoju forum i świata Zakonu.

Wszystkim serdecznie dziękujemy.

Stopka

Reklama Toplisty Wspieramy Zakon w pigułce
Rudik - portfolio TOP50 Gry Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl Napisz do nas
Gra naruto
Mesjasz
narutoogra.pun.pl
Night Moon - Twoja ścieżka fantasy

Wszystko o grze Call of Duty 2
Wszystko o grze warcraft3!
Miecz Prawdy
Najlepsze strony poświęcone RPG, cRPG i Fantasy
Toplista stron o tematyce fantasy rpg itp.
10 Najlepszych Polskich Stron Fantasy
pun.pl - załóż darmowe forum dyskusyjne PunBB


Racjonalista.pl - sprawdź sam
Wielka Rada


Mistrz: Mangel(Urlop):
7659312
stanmangel@aqq.eu


Mistrzyni: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Zastępca Mistrza: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Spec. ds. nietypowych: Darayawus Shiro:
4050011
standaray@aqq.eu


Dziekan: Sulam:
7506594
stansulam@aqq.eu


Bibliotekarka: Erufaile:
929152
stanerufaile@aqq.eu


Wykładowca Psioniki: Skimrra(Urlop):
6114003
stan adorosa@aqq.eu


Pancermistrz: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Instruktor walk: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Łucznik: Gaspar Grzmot:
8660942
stangrom79@aqq.eu


Rada Mniejsza

Opiekunka Doliny Blasku: Skimrra(Urlop):
6114003
stanadorosa@aqq.eu


Myśliwy: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Ogrodnik: Elian:
828625
stankrystek2165@aqq.eu


Projektant: POSZUKIWANY!:

stan


Arcykapłan: Dark Verreuil:
6990996
stanverreuil@aqq.eu


Dowódca Srebrzystych: Angelus:
4880466
stanrkofan@aqq.eu


Sędzia: Kraght'nar:
849959
Statystyki


Stat24:

Googlebot był ostatnio:

Pagerank:


Nagrody:

Katalog stron

Legenda

Oznaczenia postów Maniera pisania postów Grupy
- stary
- zamknięty
- przyklejony
- przekierowanie
- nowy
- zamknięty nowy
- nowy przyklejony
WIELKIE LITERY - krzyk

Kursywa - teksty pisane (poza biblioteką)

Administratorzy

Moderatorzy

Glejt Ducha

Stolica

Raana

Łańcuch

Podróż

Zwykły tekst - opisy czynności i dialogi Pogrubienie - NPC sterowane przez graczy (krwawniki, etc.)

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Tani transport Kożuchów montaż szamba gratis atest Pustkowo campingi grzejniki kermi we wrocławiu przedszkole Piła Japonia wycinanki laserowe