Mangel - 2010-06-14 05:08:45

Różnie się w życiu dzieje i nikt temu nie zaprzeczy, a jak spróbuje, osobiście mu ozór w rzyć wsadzę.
Jestem Azgod, byłem krasnoludem, byłem żelaznogłowym, jestem goblinem. Gdy dwadzieścia lat temu brałem udział w walkach o „Północny Korytarz Wodny”, który podstępnie przejęli tassoni, łudziłem się, że to kim jestem, kim każdy z nas jest po urodzeniu, ma sens i jest ważne. Myślałem, że istnieją rzeczy niezmienne i pewne. Myliłem się.
W czasie bitwy odłączyłem się od reszty kompanii i raz z trzema tassonami zostałem uwięziony w odnodze tunelu, której wejście zawaliło się w skutek użycia przez moich ówczesnych współbraci magii ziemi.
Przetrwaliśmy, zasypani i odcięci od świata, tydzień. Gdy padł jeden z nich, zjedliśmy go i nadal czekaliśmy, ale pomoc nie nadchodziła. Moi dawni wrogowie, stali się moimi powiernikami, a ja ich przyjacielem. W końcu, gdy ostatecznie zaufaliśmy sobie nawzajem, jeden z nich, Tigor, powiedział, że jest jeszcze ratunek, ale musimy poświęcić to kim jesteśmy. Nie rozumiałem, jak głupi zgodziłem się i… Cóż, wypiłem to co mi podał, potem był tylko ból i ciemność, a na końcu, gdy otwarłem oczy, Tigor i Alum, moi nowi bracia, stali nade mną. Byliśmy kimś innym, czymś innym, staliśmy się goblinami i od tego nie było odwrotu.
Teraz, wraz z nimi, postawiłem sobie za cel znaleźć i opisać wszystkich mi podobnych, wszystkich podludzi, bo tylko tym teraz jesteśmy. Jak każdy przedstawiciel podludzi, jak każdy kto należy do jednej z podras, nie możemy mieć dzieci i różnimy się fizycznie od tego kim się narodziliśmy. Jedynie umysły i wspomnienia mamy takie same jak kiedyś i to one bolą najbardziej.
Czytaj więc, kimkolwiek jesteś i oceń sam, czy warto aż tak się zmieniać?


Licz
Potężne magicznie nieumarłe istoty, powstające z własnej woli. Zwykle zaczynają jako magowie praktycznie każdej rasy (prócz duchów oczywiście) by później dzięki rytuałowi wysłać swoją duszę do świata zmarłych, i z powrotem do ciała. Oczywiście w tym momencie ciało umiera, dusza zostaje napełniona potężną energią magiczną, a umysł przeżywa śmierć, ale wciąż funkcjonuje normalnie. Od czasu ukończenia rytuału tracą wszelkie siły, a utrzymują i poruszają swoim ciałem jedynie za pomocą many (podświadomie). W gwoli ścisłości, ciało przez cały czas się rozkłada, ale zatrzymuje się to po jakimś czasie samoistnie. Nawet jedno z najpotężniejszych zaklęć nerkomancji, ożywienie, nie pomoże... Z tego też powodu ograniczają jakikolwiek ruch do minimum absolutnego. Ich aura umiera, staje się zwyczajną martwą aurą, z tą różnicą, że wciąż jest aktywna magicznie.

Wampir umarły
Rodzaj istot nieumarłych, charakteryzujących się niedostateczną ilością krwi. Do tego by utrzymać się przy "życiu" potrzebują krwi, ale nie jako substancji w roli transportu tlenu i substancji odżywczych, tylko jako pokarmu. Nikt jeszcze do końca nie odkrył jak to się dzieje że ona ją "zużywają".
Zacznijmy jednak od początku, powstają one przez ukąszenie i wyssanie krwi przez innego wampira (żywego bądź umarłego). Od tego momentu ich ciało nabiera dziwnych cech, po pierwsze cera jest blada, przerażająco blada. Po drugie kły powiększają się i wewnątrz nich powstają kanaliki którymi to wysysają krew. Po trzecie, naturalny światłowstręt, oraz oczywiście to że światło SŁONECZNE im szkodzi, tracą siły, zaczynają odczuwać głód krwi, oraz oczywiście zaczynają się rozpadać... Ostatecznie stają się wiecznie głodnymi, wiecznie "młodymi" (gdyż starzenie zatrzymuje się w momencie stania się wampirem) istotami nocy.

Wilkołak krwi
Istoty to nieszczęśliwe, bo chore i przeklęte.
Wilkołacyzm krwi, podobnie jak zwykłe wilkołactwo i wampiryzm, przenosi się przez ugryzienie osoby zarażonej lub zarażonego wilka, rzadko bo rzadko, ale czasem, zdarzają się też przypadki zachorowań od ugryzienia nietoperza.
Wilkołak krwi posiada zdolność przemiany w wilkopodobnego humanoida, o białym lub czarnym owłosieniu i potężnych mięśniach. Wbrew temu co się o nich mówi, są w stanie kontrolować te przemiany i panują nad swoimi poczynaniami w ich trakcie. Ich przekleństwem jest coś innego.
Dusza wilkołaka zostaje wypalona, jak u bezdusznych, jednak sięga to o wiele dalej niż w przypadku tych drugich. Po stracie duszy umysł wilkołaka pustoszony jest przez myśli samobójcze i depresje, chory nie potrafi odczuwać radości, a większość pozytywnych uczuć wyższych na zawsze dla nich znika. Ratunkiem dla takiej osoby jest śmierć lub wyznaczenie sobie celu do którego będzie dążyć.
Cel w życiu pozwala im odsunąć od siebie najgorsze zmory i choć zawsze są dręczeni koszmarami przepełnionymi ciemnością i beznadzieją, potrafią odczuwać ostatnie pozytywne uczucie, miłość.

Mchowa niewiasta
Nimfy to istoty magiczne, o tym nikogo nie trzeba przekonywać. Jednak, magia ma swoje prawa, a jednym z nich jest „akcja zawsze wywołuje reakcję, zła akcja, zawsze wywoła jeszcze gorszą reakcję”.
Cierpienie wypacza, ból niszczy. Zgwałcona nimfa, zraniona dogłębnie, zmienia się w to, czym zaczyna się czuć. Jej skóra pokrywa się korą i mchem, włosy zmieniają się w zeschłą trawę i porosty, staje się Mchową Niewiastą. Kobiety niebędące nimfami, jak również niezgwałcone nimfy mogą stać się nimi, o ile do ich oka dostanie się kawałek skóry mchowej niewiasty. Dla mężczyzn taki kontakt jest śmiertelny.
Nikt już nigdy nie usłyszy jej oddechu czy stąpania, jeśli zechce, ukryje się w lesie tak dobrze, że przejdziesz tuż obok niej, nie wiedząc o tym. Jeśli zechce, na zawsze przepadnie dla świata, lub zostanie skrytobójcą, tak doskonałym, jak trudnym do odkrycia.

Goblin
Gobliny to podrasa krasnoludów, hobbitów i tassonów.
Jesteśmy niscy, pomarszczeni, szarzy i bezwłosi. Palce mamy sprawne, twarze obrzydliwe, wzrok i węch wyczulone, choć wyglądamy jak zniedołężniali starcy. Ziemia brzydzi się nami i zawsze usuwa ze swego wnętrza, tak właśnie było ze mną i moimi braćmi.
Pierwsza faza transformacji, po wypiciu ekstraktu z serca fantoma, jest najgorsza. By żyć jako goblin, trzeba umrzeć, dlatego też substancja ta zabija ciało w okrutnych mękach. Potem z ziemi czy skały dookoła niego wyzwalają się wszystkie zanieczyszczenia i skazy, by przeniknąć przez skórę do wnętrza ciała. Wtedy goblin ożywa i zaczyna i uczy się życia w ciele będącym skazą świata.
W moim przypadku było jeszcze gorzej. Gobliny nie musza jeść ani pić, możemy wiekami nie ruszać się z miejsca, dlatego też czekaliśmy lata, a w tym czasie ziemia pozbywała się nas. Strop nad nami pękał, a podłoże pod naszymi nogami wybrzuszało się. Nie wiem jak długo czekaliśmy, jednak w dniu gdy strop odpadł całkiem i nasze głowy wynurzyły się na powierzchnię, nie było już na świecie niczego co znałem.

Trol
W trola zmienić się mogą ludzie, wampiry, anioły, elfy, kotołaki, hetrasi i korganie. Przemiana następuje po przedawkowaniu dracjum.
To wielkie humanoidy o podobnej do mojej, szarej skórze, która jest na nich naciągnięta tak, jakby była o kilka numerów za mała. Siły mają co nie miara, stąd często są używane do walki z wyrwidębami.
Ich przekleństwem jest dotyk. Wszystko co ma z nimi styczność przez czas dłuższy niż trzy dni gnije, próchnieje czy zwyczajnie się rozpada. Nie wiadomo co działa tak destruktywnie, ale niezaprzeczalnie, jest to związane z ich skórą, która zatrzymuje te właściwość nawet po śmierci trola, a po garbowaniu zostaje ona wzmocniona do tego stopnia iż wystarczy tylko kilka godzin ciągłego kontaktu z nią by zabić.. Skrytobójcy często wykorzystują skrawki garbowanej skóry trola, przyszywając je do ubrań swych ofiar, czy podkładając w łóżku.

Sfora
Jeden umysł, wiele ciał – tak w skrócie można opisać sforę.
Sfora to istota która w wyniku zwycięstwa w mentalnym pojedynku pokonała najpierw totem, a potem umysł przeciwnika i zawładnęła na stałe jego ciałem niszcząc jego umysł. Dusze ciał przejętych przez sforę pozostają nienaruszone, dlatego też zachowują swoje umiejętności i zdolności magiczne czy psi.

Centaur
Jedna z niewielu podras którym nie współczuje i którym zazdroszcze. Umiejętność tej przemiany przynieśli ze sobą szamani Jarpów.
Gdy członek ich społeczności dowiedzie, że wart jest największego błogosławieństwa jakiego są w stanie udzielić mu jego pobratymcy, szamani i kapłani, w rytuale Chan-Cho, łączą go z wybranym przez niego koniem ciałem, umysłem i duszą. Od tej pory dana osoba staje się centaurem, koniem u którego w miejscu szyi wyrasta ludzki tors z rękami i głową.
Centaur, z uwagi na zaszczepioną mu naturę konia, odchodzi od społeczności w której żył do tej pory i podąża, zapewne wiedziony instynktem, w kierunku z którego przyzywa go zew podobnych mu istot.
Mawia się, że wielkie plemię centaurów podróżuje po najbardziej niegościnnych terenach Rin niosąc ze sobą symbol władzy dawnej rasy polimorfów.

Syrena
Oto i podrasa korgan.
Gdy korganin zaszyje swoje skrzela, magia która obecna jest w ich ciałach od czasu gdy zmienili się z ludzi w mieszkańców mórz i jezior, zostaje przekierunkowana.
W potwornych bólach i przy akompaniamencie łamiących się kości ich nogi zrastają się i formują ogon, podobny do delfini ego, zaś włosy rosną do iście leśnonimfiej długości. Choć nigdy już nie mogą wyjść o własnych siłach na ląd, to jednak uzyskują szybkość i siłę jakiej nie powstydziłby się całe bataliony krasnoludów.
Olbrzymią ilość nowych syren, bowiem nazywa się tym mianem i kobiety i mężczyzn, odnotowano niecałe sto lat temu, w czasie oblężenia przez morskie mutanty podwodnej twierdzy Shironum. Wtedy to, by bronić goszczącej tam rodziny królewskiej Q. W syreny przemienił się wtedy niemal cały sześciotysięczny garnizon.

Demon
Wielokrotnie już mylono się co do oceny tych istot i ich klasyfikacji. Demony nie są rasą, to jedynie istoty których ciała przejęły obce dusze!
Jak powszechnie wiadomo, każda istota żyjąca posiada trzy bramy Biszanti, ciało, umysł i dusze. Nie trzeba chyba przypominać, iż świadomość mieści się w nich wszystkich, jednak dusza odpowiada za samoświadomość i magię. Dlatego gdy jakiemuś duchowi uda się pokonać Bramę Duszy, przejmuje on ciało istoty której zabezpieczenia pokonał, niszczy jej Ducha Stróża (o nich potem) i ją samą.
Ciało demona zaczyna się zmieniać, zazwyczaj dzieje się to w sposób niekontrolowany i przypomina trochę mutację wywołaną Chaosem (ale dużo wolniejszą, zmiany rozkładają się na kilka, czasem kilkadziesiąt lat). Najczęściej pojawiają się rogi i zrogowaciała skóra, choć nie jest to zasada.
Zasadą jest za to zanik organów płciowych. Istnieją co prawda niepotwierdzone plotki, o dzieciach narodzonych z kobiet które już będąc w ciąży zostały opętane, jednak jak na razie nikt tego nie udowodnił.
Należy pamiętać iż nie każdy demon jest zły! Często są to istoty które przypadkiem znalazły okazję do wyrwania się z swej egzystencji i skorzystały z niej, później żałując swego czynu. Wielokrotnie demony same siebie skazywały na pokutę względem rodziny i osób bliskich osób które opętały.
Po śmierci ciała, duch umiera wraz z nim i już nigdy się nie odradza, a trzeba pamiętać iż ciała demonów starzeją się tak samo jak wszystkie inne istoty (nawet jeśli przejmie ciało Ducha czy Anioła, procesy starzenia przebiegają wtedy jak u człowieka).

Solar
Oto i odszczepieńcy z wyboru.
Po skomplikowanej operacji chirurgicznej, w czasie której pod skórę wszczepia się glony pequtu dany osobnik uzyskuje zielony kolor skóry. Jednocześnie nie musi się już odżywiać, a jego oddech podsyca ogień. Uzależnia się jednak od wody i światła, niezbędnych mu, gdyż zastępują pożywienie.

Potępiony
Bogowie znają miliony więcej zaklęć niż najlepsi nawet magowie I ery Ładu. Jednym z nich, choć nie znamy nawet jego nazwy, traktują tych, którzy ośmielą się im przeszkadzać lub są na tyle zuchwali by zbyt często podnosić rękę na ich wyznawców czy miejsca kultu.
Potępieni płoną żywym ogniem, gdy stąpają po świętej ziemi lub dotykają świętych przedmiotów. Ich ciała sukcesywnie gniją, więc aby utrzymać się przy życiu zmuszeni są zastępować odpadające kawałki cudzymi, co ułatwia im kleista ciecz, w którą zmieniła się ich krew. Zapewne ostatecznym pognębieniem ma być dla nich fakt, że jak długo ktoś ich nie zabije, lub o ile sami nie zakończą swego żywota za pomocą jakiegoś ostrza czy upadku, nie są w stanie umrzeć ze starości.

Magnificencja
To szczególny rodzaj demona. Powstaje gdy duch zostaje opętany. To właśnie magnificencje są uznawane za typowe demony. Posiadają nietoperze skrzydła, ogony kota z sercowatym wyrostkiem na końcu, rogi na głowie i szpony zamiast paznokci.

Woda duszy
Gdzieś w świecie ukryta jest budowla pewnej wymarłej cywilizacji, zwana Skraplaczem.
Jest to budynek całkowicie przysypany ziemią, tak, że wchodzi się do niego przez dziurę w suficie, po linie. Budynek ma w środku kształt klepsydry, górny poziom zwęża się w miarę zbliżania się do dna pomieszczenia, w najwęższym miejscu znajduje się lustro cieczy przypominającej wodę. Ktokolwiek dotknie owej cieczy, straci przytomność i osunie się w nią bezwolnie.
Jego umysł i dusza odnajdą się gdzieś w świecie, przywiązane do pewnej porcji wody, która nabierze konsystencji i koloru rtęci świecącej na niebiesko. Ciecz ta będzie się unosić na powierzchni każdej innej cieczy, nigdy nie wyparuje i nigdy nie da się przelać do dwóch różnych naczyń. Każda istota która dotknie jej gołą skórą wchłonie ją i tym samym pozwoli opętać się istocie która przemieniała się w wodę duszy, gdy ciało umrze, woda znów wypłynie i poczeka na kolejne ciało.

Ubożę
Oto i szlachetna, dobrotliwa i szczodra istota. Duch który dobrowolnie odstąpił swoje materialne ciało innej, wolnej duszy, z materii tworzącej wcześniej jego mały palec formuje sobie małe ciałko humanoida nie posiadającego nosa. Bby ukryć ten brak, noszą długie, w porównaniu do ich ogólnych gabarytów, brody, a żeby ich nie zadeptano, czerwone, szpiczaste czapki rzucające się w oczy.
Ubożęta są naturalnymi wrogami i zarazem ofiarami dzikich fetyszy, z którymi są w stanie permanentnej wojny. Pojedyncze ubożęta zamieszkują w wybranych domach i w zamian za wikt i opierunek, używając rodzonej dla swego ciała, telekinezy pomagają w większości domowych prac.

Żywy golem
Nie bardzo wiem co tu napisać.
Gdy śmierć nadchodzi, nawet najodważniejsi potrafią stchórzyć, sam jestem tego przykładem. Trzeba też nadmienić, ze im dłużej żyjesz, tym bardziej chcesz żyć dłużej. Nie powinno więc dziwić, że smoki wynalazły ten sposób na przedłużenie swoich, i tak już, trwających nieraz eony, żyć.
Gdy jakaś istota czuje, że umiera i nic już jej nie uratuje, a ma na swoich usługach golema, powinna nakazać mu wyrwanie i pożarcie własnego serca i trzustki. Jeśli golem wykona to prawidłowo, tak, by od chwili śmierci jego pana nie minęło więcej niż dwie minuty, świadomość i dusza umarłego zamieszka w ciele golema.
Marne to życie, nie pozwalające czuć dotyku, mówić i kontrolować własnej siły, ale jednak są tacy, którzy godzą się zapłacić taką cenę. Ja osobiście, podziwiam ich i żałuje zarazem, na tyle, na ile może osoba będąca w tylko trochę lepszej niż oni sytuacji.

Muły
Oto i ostatnia znana mi podrasa, choć nawet nie jestem pewien czy powinno się ich określać i tym mianem.
Muły to mieszańce rasowe. Bezpłodne, ale posiadające cechy obu gatunków z których się wywodzą. Niegdyś tępiono ich jako bękarty , zapewne z uwagi iż najczęściej były to dzieci prostytutek i banitów, obecnie posiadają takie same prawa i przywileje jak każdy inny człowiek.

To by było na tyle przyjacielu. Tak, zgadza się, w chwili gdy kończysz czytać ten tekst, jesteś moim przyjacielem, bowiem wiesz o mnie tyle ile powinieneś bym mógł śmiało powiedzieć, ze wiesz o mnie wszystko.
Zapewne jestem teraz gdzieś, gdzie poznaje kolejne wybryki natury, takiej jak ja. Nie martw się, moi bracia są ze mną, dzięki temu i dzięki takim jak ty, mam po co żyć. Bo czyż są lepsze cele w życiu niż osoby które się kocha czystą, braterską miłością i chęć przekazania wiedzy innym?

Licze i wampiry umarłe opisał Arghez, opis demonów zaczerpnięto z wcześniejszej mojej pracy pt. "Duchy i ich pochodne".

zakonswiatla.pun.pl wideofilmowanie Szczecin dentysta Szczecin noclegi Gdańsk skup banknotów Bydgoszcz